Na wstępie chcę wyjaśnić.
Cisza jest nową księgą. Jak Ponad Życie, Nowy Czas. Tutaj znów chcę coś zmienić i dodać parę wątków, które będą całkowitą nowością. Wydaje mi się, że wszystko wyjaśni się w księdze Pogoń. Tutaj nie planuję rozwiązywać zagadki z Isabel, ale wręcz dodać coś nowego. I właśnie dlatego powstała Cisza.
A dlaczego akurat Cisza? Nawiązuje do powiedzenia "Cisza przed burzą". O to właśnie tutaj chodzi. Rozdziały będą spokojne, choć skomplikowane. Za to w księdze Pogoń, będziemy iść dość szybko i trudno będzie złapać oddech.
Po prostu stwierdziłam, że te wątki zasługują na własne miejsce.
+ PRZEZ PEWNEGO BARANA JESTEM NOMINOWANA DO LIBSER AWARDS, NIE WIEM PO KIEGO GRZYBA ! xD Wiem, też Cię kocham xx
Cisza jest nową księgą. Jak Ponad Życie, Nowy Czas. Tutaj znów chcę coś zmienić i dodać parę wątków, które będą całkowitą nowością. Wydaje mi się, że wszystko wyjaśni się w księdze Pogoń. Tutaj nie planuję rozwiązywać zagadki z Isabel, ale wręcz dodać coś nowego. I właśnie dlatego powstała Cisza.
A dlaczego akurat Cisza? Nawiązuje do powiedzenia "Cisza przed burzą". O to właśnie tutaj chodzi. Rozdziały będą spokojne, choć skomplikowane. Za to w księdze Pogoń, będziemy iść dość szybko i trudno będzie złapać oddech.
Po prostu stwierdziłam, że te wątki zasługują na własne miejsce.
+ PRZEZ PEWNEGO BARANA JESTEM NOMINOWANA DO LIBSER AWARDS, NIE WIEM PO KIEGO GRZYBA ! xD Wiem, też Cię kocham xx
Blondynka
uśmiechnęła się do linii drzew. Dzień nie był piękny. Niebo
pokrywały gęste, szare chmury, a wiatr silnie poruszał gałęziami
drzew, zrywając z nich kolorowe liście.
Dziewczyna
usiadła na zimnej ziemi i patrzyła w pustą przestrzeń. Była
gotowa zaatakować osobę, która tak zręcznie kryła się za
drzewami. W jej czekoladowych oczach widoczne były iskry nienawiści.
Wiedziała, kogo za chwilę dostrzeże.
Był
to mężczyzna w średnim wieku z widoczną siwizną, szarymi oczami
oraz masywną posturą. Wzrostem przypominał koszykarza, lecz nie
miał nic wspólnego z tym sportem. Wąskie wargi ułożone były w
prostą linię, a na krzywym nosie widać było bliznę po ostatnim
złamaniu. Złamaniu, którego dokonała Angela.
Wstała
i uważnie zmierzyła go wzrokiem. Już trzeci raz pojawiał się i
zapewne znów zamierzał jej grozić. Niestety, dziewczyna nie była
głupia. Dodatkowo nie brakowało jej determinacji ani odwagi.
-Witaj.-
Odezwał się głosem, który przypominał taki, jaki mają czarne
charaktery w horrorach. Angie prychnęła, a następnie kpiąco
spojrzała mu w oczy.
-Czego
chcesz?- Spytała głośno i zdecydowanie. Na twarzy mężczyzny
pojawił się lekki uśmiech.
-Ostrzec.
-Przed?-
Zmarszczyła brwi, po czym spojrzała na jego znoszone ubrania i
podarte buty.
-Każdy,
kto jest dla ciebie ważny, zginie.- Odwrócił się na pięcie i
odszedł. Blondynka opadła na kolana. Była roztrzęsiona. Czy ten
człowiek zamierzał zabić wszystkich, na których jej zależy?
Pomyślała o Niallu, lecz szybko się uspokoiła. Był bezpieczny.
Odszedł.
Budzę
się i ze świstem nabieram powietrza, jednocześnie siadając.
Rozglądam się po oświetlonym słońcem pokoju. Wtedy przypominam
sobie, że jestem w domu Harry'ego i Lou. Zaczynam głęboko oddychać
i staram się zapobiec dreszczom, szczelniej okrywając się kołdrą.
Schodzę
do kuchni. W domu panuje grobowa cisza. Na blacie znajduję kartkę,
a na niej koślawe pismo „Wrócimy wieczorem”. Gniotę kartkę i
wyrzucam do śmieci. Wieczorem mnie tu nie będzie.
~*~
Cuda
zdziałać może technika. Z tatą pojechaliśmy do głównej
siedziby, a tam w kilka minut pozbyli się gipsu. I złamania.
Idę
chodnikiem dość tanecznym krokiem. Deszcz leje strumieniami, a ja
mam na sobie tylko cienki podkoszulek i jeansy. Jednak słuchawki w
uszach dodają chwili magiczności. Zachowując się jak rozmarzona
nastolatka na chwilę zapominam o wszystkich problemach, które mnie
otaczają. Nie istnieję w przestrzeni i czasie.
Pomagam
podnieść się dziewczynie, która potknęła się na chodniku.
Robię sobie zdjęcia z fanami chłopaków, oraz rozmawiam z nimi.
Wszyscy pytają, czy nie jest mi zimno. Wtedy ja tylko uśmiecham się
i odchodzę, mówiąc, że nie.
W
pewnym momencie wpadam na zakapturzoną postać, która mocno mnie
przytrzymuje.
-Zmarzniesz.
- Szepcze mi do ucha. Przez chwilę jestem zdziwiona, lecz szybko się
ogarniam i z uśmiechem odpowiadam.
-Hej,
Zayn.
-Chodź,
przebierzesz się. - Mówi stanowczo, po czym chwyta mnie za rękę i
prowadzi w nieznaną mi stronę.
-Gdzie?
- Pytam z wzrokiem wbitym w kałużę. Po chwili skaczę w nią,
ochlapując nogawki Malik'a, przez co muszę powstrzymywać śmiech.
-Do
mnie.- Wzdycha, spoglądając na swoje spodnie. Odgarniam mokre włosy
z twarzy i spoglądam w czekoladowe oczy chłopaka. Ten patrzy na
mnie pytającym wzrokiem, więc tylko się odwracam.
Będąc
w mieszkaniu brązowookiego dostaję suche ubrania jego dziewczyny
oraz kubek z gorącą herbatą. Oglądam telewizję siedząc na
kanapie z parującym napojem. Żadne z nas nie próbuje zaczynać
rozmowy, co bardzo mi odpowiada. Nie mam szczególnej ochoty starać
się być na siłę słodką i miłą dziewczynką. Siedzenie w ciszy
to dobre wyjście.
-A
tak z ciekawości... Dlaczego chodziłaś w takim stroju, gdy pada
deszcz? - Pyta Zayn. Wzdycham, ponieważ chłopak sprawił, że muszę
się odezwać.
-Miałam
nadzwyczaj dobry humor. Chyba lepsze to, niż krzyk i tłuczenie
wazonów?- Odpowiadam i krzywię się na to okropne wspomnienie.
Malik uśmiecha się pod nosem, za co delikatnie uderzam go z pięści
w ramię.
-Hej
! - Krzyczy na mnie, ale uśmiech nie schodzi z jego twarzy.
-No
co? Nigdy nie dostałeś? - Przekomarzam się, za co dostaję
poduchą. - Kobieta go bije !- Oddaję mu, przez co chłopak zaczyna
mnie łaskotać. Między napadami śmiechu staram się go zepchnąć,
lecz na marne. Ma on trochę siły.
I
wtedy sobie przypominam. Potrzebuję się opanować i skupić, a na
pewno mi się uda.
Takim
sposobem 2 minuty później Zayn leży na podłodze, a ja patrzę na
niego z góry.
-Trenowałaś
zapasy? - Pyta, wstając i pocierając z tyłu głowę. Siadamy na
kanapie, a ja ponownie wzdycham.
-Tylko
boks i karate. - Kłamię, a chłopak marszczy brwi, przez co znowu
wybucham śmiechem.
-Już
wiem, co spodobało się w tobie Harry'emu. Twardy charakterek.
-Puszcza mi oko, a ja wytykam mu język. Na chwilę zatracam się w sytuacji. Czasem chciałabym mieć takiego przyjaciela. Móc wtulić się w niego, pogadać na błahe tematy i powygłupiać się.
Ale najbardziej pragnę mieć zwyczajne, nudne życie. Marzenie głupiej nastolatki, prawda?
Słychać
dźwięk otwieranych drzwi, a następnie głos.
-Już
jestem ! Kupiłem...- Zza rogu wyłania się Niall. - Angie? - Na
jego twarzy widać zmieszanie, ale i ulgę oraz radość. Wstaję i
podchodzę do niego, by następnie wtulić się w jego tors. Wdycham
słodki zapach jego bluzy i napawam się jego bliskością. Ten tylko
mocniej przyciąga mnie do siebie i delikatnie głaszcze po włosach.
-Ja
też tęskniłem.- Mówi, gdy odsuwamy się od siebie. Jego twarz
przyozdabia szeroki uśmiech.
-Aww,
jakie to słodkie...- Dodaje Zayn, a następnie udaje odruch
wymiotny. Ja tylko uderzam go z pięści w ramię.
-Tak
właściwie, co tu robisz, Angela? - Pyta mnie Horan. Odwracam się w
jego stronę i lekko krzywię.
-Zayn
zgarnął mnie z ulicy całą mokrą. - Krzywię się na wspomnienie
tych wspomnień. Sama nie jestem do końca pewna, co mną wtedy
kierowało. Chciałam po prostu być przez chwilę obojętna na
wszystko i wszystkich. Być tą sobą, którą byłam kiedyś.
Niall
dziwnie na mnie patrzy. Staram się uśmiechnąć, ale niezbyt mi to
wychodzi, więc tylko podchodzę do niego, chwytam jego dłoń i
razem siadamy.
Wiem,
że ta sytuacja dziwnie wygląda, ponieważ rzekomo jestem dziewczyną
Styles'a. Dlatego puszczam go i staram się zachowywać w miarę
normalnie.
-Nie
martw się. Już wszystko wiemy.- Patrzę na Malik'a, który
delikatnie się uśmiecha. Jakby chciał dodać mi otuchy.
-Wiecie
Co... ? - Pytam cicho, akcentując ostatnie słowo.
-Że
Louis i Harry są razem.- Odpowiada Horan. Patrzę na szatyna
wzrokiem mordercy.
-I
ty wiedziałeś i śmiałeś tak do mnie gadać? - Krzyczę na niego
i zaczynam okładać go poduszką.- Że niby się Harry'emu podobam !
- Leję go jeszcze mocniej, a chłopak stara się bronić, lecz tylko
się śmieje.
W
końcu się ogarniam i zbieram swoje blond włosy z twarzy.
-Wychodzę.-
Oznajmiam. Opuszczam budynek mieszkalny. Na szczęście przestało już padać.
Nie byłam zła. Raczej... Rozbawiona.
Niall dogania mnie i pewnym ruchem przyciąga do siebie.
-Co robisz? - Pytam, nawet nie kryjąc uśmiechu.
-Nic szczególnego. Tylko cię kocham.
+ Ode mnie? Krótki, to prawda. Jest on tylko namiastką tego, do czego dążę. W księdze "Cisza" zamierzam was zasłodzić.
+ Ode mnie? Krótki, to prawda. Jest on tylko namiastką tego, do czego dążę. W księdze "Cisza" zamierzam was zasłodzić.