Po pomocy z towarem, szef przez pół godziny pytał się, czy
rozumiem. Nawet go nie słuchałam, tylko cały czas potakiwałam. Na szczęście się
nie zorientował. Zresztą, co by się stało? Wywaliłby mnie? Nawet jeśli, to
znalazłabym pracę gdzie indziej. Teraz zmieniam na kasie dość otyłą brunetkę,
imieniem Lori. Nudna dziewczyna, szczerze powiedziawszy. Przyjmuję zamówienia,
nie zwracając większej uwagi na ich treść. Ruch jest dość duży, ale nie tak,
bym urabiała się po pas. Nudzi mnie to.
W pewnym momencie moją uwagę przykuwa duże zamówienie. Albo
dla grupy, albo... Tylko jedna osoba może tyle w siebie wcisnąć. Podnoszę głowę
i widzę blond czuprynę z odrostami. Dokładnie w tym samym momencie on patrzy mi
w oczy. Odsuwam się i wołam dziewczynę, która właśnie przyszła.
-Mogę...?- Pytam niekonkretnie, ponieważ nie wiem, jak się
wysłowić.
-Jasne. Idź się przebierać.- Klepie mnie po ramieniu. Jest
wysoka, szczupła i ma rude włosy.
-Angie...- Słyszę błagalny głos. Patrzę na niego, ale nie w
jego oczy. Nie mogę.- Porozmawiajmy, proszę.
-Pisałam, że nie mamy o czym.-Mówię spokojnie, choć w środku
się gotuję. Chce coś dodać, ale dopadają go fanki. Patrzę tylko na niego z
bólem i wchodzę na zaplecze. Zdejmuję firmową koszulkę i fartuch, zmieniam
buty. Gdy jestem gotowa, na zaplecze wpadają Niall z moim przełożonym. Szef
każe blondynowi chodzić z ochroniarzem i po chwili zostawia nas samych. Zanim
zdążam cokolwiek zrobić, jego ciepłe ciało przyciska mnie do ściany, a
delikatna dłoń zatyka mi usta.
-Chcę tylko wyjaśnić.- Szepcze. Jego ciepły oddech omiata mi
policzek. Ostrożnie odsuwa dłoń, ale przykłada mi ją do policzka. Nadal napiera
na mnie całym ciałem. Moje serce ma przyśpieszony rytm i z trudem oddycham.
Nienawidzę takich momentów.
-Wiem... Bez sensu. Nie potrafię tego dobrze ująć. Nie mam
usprawiedliwienia na swoje zachowanie, tylko... Nie chciałem, by nienawidziły
cię miliony za to, że ja cię kocham.- Mówi, zrezygnowany. Nie ukrywam, zdziwił
mnie. Nadal mnie kocha? Nie uwierzę w to. Po prostu jest takim typem człowieka,
który za wszelką cenę chce naprawić swoje błędy. Delikatnie mnie całuje, a ja
go nie odpycham. Odsuwa się i dokładnie przygląda mojej reakcji. Przykładam mu
usta do ucha i delikatnie je przygryzam.
-Nienawidzę cię.- Szepczę uwodzicielsko i z całej siły go
pcham. Upada na podłogę i patrzy na mnie zszokowany. Uśmiecham się jadowicie i
wychodzę. Harry już na mnie czeka. Szczerzy się i macha ochoczo. Ten chociaż
jest z ochroniarzem. Witamy się całusem w policzek i zajmuję miejsce naprzeciw
loczka. Rozmowa najpierw się nie kleiła, ale z każdą chwilą było coraz lepiej.
-Dlaczego go nienawidzisz?- Pyta mnie nagle. Tak mnie
zaskakuje, że aż zachłystuję się piciem.
-Był moim najlepszym przyjacielem, a dla kariery mnie olał.-
Odpowiadam obojętnie.
-Jak olał?- Nie daje za wygraną. Wzdycham z rezygnacją i
kładę obie ręce na stoliku. Patrzę mu głęboko w oczy, aż jestem pewna, że czuje
się niezręcznie.
-Dzwoniłam, pisałam, prosiłam jego rodziców. On ani razu nie
odpisał, nie odebrał. Nic. Ostatni list, jaki mu wysłałam był z tekstem
napisanym kaligrafią, a mianowicie 2 słowa. Nienawidzę cię.- Tłumaczę
spokojnie. Chłopak chyba próbuje mnie rozgryźć.
-Wiem!- Wypala nagle. - Gdy Niall z nami mieszkał, chował pod
łóżkiem czarną szkatułkę. Kluczyk do niej zawsze nosił przy sobie. Raz
widziałem, że jak dostał list to go czytał, a potem tam wsadzał.- Mówi cicho. W
tym momencie coś we mnie pęka. Może... Nie kłamał? Może naprawdę robił to dla
mojego dobra. Otrząśnij się, Angie! Skąd wiesz, że to nie jest ustawione?
-Wiesz... Nie jesteś taka zła, jak wydawało mi się to po
twoim „wybuchu”.- Uśmiecha się, ukazując dołeczki. Spoglądam na zegar i
zauważam, że to już 2 godziny.
-Dzięki... Wiesz, chyba muszę już iść.- Uśmiecham się
szczerze i wstaję. On także się podnosi.
-Odprowadzę cię.-Odzywa się natychmiast. Wychodzimy z
pomieszczenia, a on splata swoje palce z moimi. Patrzę na niego, a on na mnie.
-Mogę?- Pyta z uśmiechem. Kiwam głową i odwzajemniam uśmiech.
Idziemy w ciszy, a ja cały czas się uśmiecham. Dawno nikt tak na mnie nie
działał.
-Harry...-Odzywam się niepewnie. Przełykam cicho ślinę. -
Czujesz coś?- Pytam. Brunet chwilę myśli i nagle się zatrzymuje. Ja także
staję. Przykłada mi dłoń do policzka i spogląda głęboko w oczy.
-Mogę sprawdzić?- Odpowiada pytaniem na pytanie. Cicho
przytakuję. Jego twarz zbliża się ku mojej i chwilę później nasze usta się
stykają. Języki toczą ze sobą bój. Odsuwa się ode mnie i dokładnie mi się
przygląda. Nie ukrywam, podobało mi się, tylko... Trwało za krótko.
-Chyba tak.- Wzdycha. Dopiero teraz zauważam, że znajdujemy
się już na ganku mojego domu. Patrzę w okna i widzę, że tata na pewno pracuje,
ponieważ w jego pokoju pali się ostre światło.
-Pracujesz jutro?- Pyta Harry. Mimowolnie przenoszę na niego
wzrok.
-Nie. Zaczynam od poniedziałku, dziś było tylko
wprowadzenie.- Krzywię się, na wspomnienie tego ciągłego upewniania się szefa.
-Chcesz to wpadnę po ciebie o 12 i zabiorę cię na naszą
próbę.- Jego głos wyrywa mnie z zamyślenia. Kiwam potakująco głową.
-Harry. Wiedz, że jeśli robisz to wszystko, żeby udowodnić
coś kolegom, ja się zemszczę.-Odpowiadam ostro, ponieważ już za długo byłam
miła. Widać, że lekko go zszokowałam.
-Przyznaję, na początku to był zakład, ale chodziło tylko o
randkę. A gdy dziś poznałem cię bliżej...
Przerywam mu machnięciem ręki. Nie lubię, jak ludzie się
tłumaczą. To wywołuje u mnie jeszcze więcej wątpliwości, co do ich niewinności.
-To do jutra.- Mówię i chcę wejść do domu, gdy on przyciąga
mnie do siebie i namiętnie całuje. Nasze ciała nie dzieli nawet milimetr. Po
kilki minutach odrywamy się od siebie. Oboje mamy przyśpieszone oddechy.
-Do jutra.- Uśmiecha się i odchodzi, a ja wchodzę do domu.
Ściągam buty i idę do kuchni, gdzie zjadam jedną kanapkę. Nie jestem głodna,
praktycznie nigdy, ale muszę jeść, żeby nie wpaść w anoreksję. Tata byłby
zawiedziony, a to jedyna osoba, która nie jest wrogiem. Słyszę, jak schodzi na
dół. Wręcz zbiega.
-Angela! Dostałem wezwanie z pracy nie będzie mnie tydzień! -
I tyle jak na wyjaśnienia. Wychodzi z domu, a po chwili słyszę warkot silnika.
Odjeżdża. Od razu dzwonię do Hazzy.
-Daleko odszedłeś?- Pytam.
-Nie, a co?- Odpowiada pytaniem na pytanie.
-Tata ma wyjazd służbowy, pomyślałam, że możesz dziś u mnie
spać.
-Nie ma to jak wykorzystywanie sytuacji.- Śmieje się do
słuchawki.
-To jak?
-Nie wiem, chłopaki mieli u mnie spać. Już jestem spóźniony.-
Odpowiada.
-Mogą spać u mnie, ale bez blondyna. Mam 6 sypialni.- Mówię.
Jestem już trochę zła. Chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu.
-No weź... Co ja mu powiem... Nie daj się prosić, Angie...-
Błaga do telefonu. Wzdycham.
-Będziesz musiał mi to nieźle wynagrodzić. Ewentualnie
spodziewaj się wybuchu.
-Wynagrodzę! Nie zapomnisz tego! Niedługo będziemy!- Rozłącza
się. Ja dzwonię po pizze. Zamawiam 3 różne. Wyjmuję jedną z lepszych Whisky,
jakie mamy w domu. Może oni pić nie będą, ale ja i owszem. A nawet mogę się
upić, nie będę musiała patrzeć na krzywą mordę tego dupka. Patrzę do lodówki,
gdzie znajduje się 8 piw. Nieźle. Nalewam trunku do szklanki i szybko wypijam.
Ogarniam trochę salon i szykuję filmy, które moglibyśmy obejrzeć. Pizze już są,
więc wszystko stawiam na stoliku w salonie. Goście, to goście, prawda? Mam
nadzieję, że to nie są nudziarze. Boże błagam, tylko nie to! Słyszę dzwonek do
drzwi, więc idę otworzyć. Najpierw wchodzi Harry, Zayn, Louis, Liam i Niall.
Każdy, oprócz tego ostatniego, wita się ze mną przytuleniem. Kieruję ich do
salonu, gdzie zachwycają się wszystkim i od razu rzucają do wybierania filmu. Niall
siada skrępowany na kanapie. Zaczynam się śmiać, a wszyscy na mnie patrzą.
-To, że cię nie lubię, nie znaczy, że mam zamiar cię
zagłodzić. Jedz!- Mówię do niego, gdy już się uspokajam. Uśmiecha się do mnie,
a ja w środku wybucham złością. Złe posunięcie, Horan. Teraz mogłabym cię
zagłodzić. Chłopaki wybierają jakiś film, a blondyn zajada się w najlepsze,
popijając piwem. Boże jedyny, mam ochotę go rozszarpać normalnie! W końcu
wybierają Horror, a Harry sadza mnie sobie na kolanach.
-Moja dziewczyna musi być blisko mnie, na tak strasznym
filmie.- Mówi i się uśmiecha.
-Dziewczyna?!- Odpowiadają wszyscy chórem, łącznie ze mną.
Niall krztusi się kawałkiem pizzy, więc Zayn klepie go po plecach. Ja zaczynam
się śmiać.
-No, a nie jesteś moją dziewczyną? Jak nie, to jutro już w
gazetach będziesz. Wolałem was przygotować.- Mówi dumnie. Zabijam go wzrokiem
sto razy, aż się uspokajam.
-Całowaliście się publicznie? Harry...- Mówi Liam błagalnie.
Chyba wiem, co będzie. Wojna pośród fanek.
-W dupie to mam. Angela mi się podoba i koniec. - Odpowiada.
-Gdzie toaleta?- Pyta Niall. Nawet na niego nie patrzę.
-Dochodzisz prawie do schodów i po lewo. Spuść wodę i
deskę...- Mówię z rezygnacją, bo gdy był młodszy, często zapominał. Wszyscy
wybuchają śmiechem, przez co robi mi się go trochę szkoda.
-Was też to dotyczy.- Przestrzegam, przez co się uciszają.
Film zaczyna lecieć, a blondyn po chwili wraca i siada obok mnie i Hazzy. Już
po pół godzinie jestem po 3 szklankach Whisky i jednym piwie, cholernie
znudzona. Horan boi się jak cholera. Ja prawie usypiam na kolanach loczka.
-Dobra. Ja idę spać.- Robię przerwę na ziewnięcie.- Macie 4
sypialnie. Od sypialni mojej i taty: WARA.- Gdy jestem śpiąca, nie jestem już
tak groźna.
-A ja?- Pyta błagalnie Harry. Piorunuję go wzrokiem.
-Jak chcesz, możesz.- Uśmiecha się. Wstaję i idę na górę.
Biorę szybki prysznic i w piżamie wracam do łóżka. Kładę się i klaśnięciem
zgaszam światło. Właśnie! Nie połapią się ze światłem. Wychodzę z pokoju i
krzyczę:
-Światło zapalacie i gasicie klaszcząc! - Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko.
Zakopuję się w pościeli i próbuję zasnąć, aż czuję czyjąś rękę na pasie i
delikatne usta na ramieniu.
-Dobranoc.- Szepcze mi do ucha. Znam ten głos doskonale i
wiem, że to nie Harry. Problem w tym... Że nie mam siły. Przyciska moje ciało
do swojego ciała. Lubię to ciepło drugiej osoby... Udaję, że śpię, choć nie
mogę mimo zmęczenia. Z jednej strony mam ochotę wywalić go przez okno, a z
drugiej chcę, żeby został. Bez sensu, prawda? Delikatnie głaszcze mój policzek.
O co mu może chodzić?
-Przepraszam. Naprawdę nie chciałem cię zranić. Rozumiem, że
mnie nienawidzisz... Masz powody. Chciałbym cofnąć czas i nie wyjechać, zostać
z tobą. Zawsze byłaś najważniejsza... Nie było dnia, w którym bym o tobie nie
myślał. I może jestem żałosny, bo płakałem. Ze względu na swoją głupotę...
Chciałem cię przeprosić. Byłem w Irlandii, ale... Ty już tam nie mieszkałaś.
Dzwoniłem, ale nie miałaś już tego numeru... Zbyt długo czekałem na odwagę,
której wcześniej mi zabrakło, a teraz... Nie potrafię tego naprawić. Marzę
tylko, byś znów była moją... Chociaż przyjaciółką, choć od zawsze pragnąłem
więcej, przecież wiesz.- Głos mu się załamuje.
-Zamknij się w końcu, chcę spać.- Odpowiadam cicho.
-To ty nie śpisz?- Wierci się lekko.
-Nie, bo cały czas nawijasz. I przestań się wiercić. Jestem
za bardzo zmęczona, żeby cię wywalić.- Odpowiadam. Naprawdę nie mam siły.
-Idź już spać, jutro cię opieprzę, okej?
-Przepraszam.- Szepcze i całuje mój policzek. Odwracam się w
jego stronę i mocno w niego wtulam. Tak, to jest moment słabości. Jutro to
wszystko wymarzę z pamięci i znów stworzę mur. Znów będzie trwała wojna.
-Śpij, Niall...- Błagam cicho. Nie myślę teraz, co może sobie
pomyśleć mój „chłopak”. Harry to tylko... Rozrywka na pewien czas. Pewnie
znudzi mi się tak samo szybko, jak zaczął podobać. Może wytrzymamy tydzień, w
co szczerze wątpię. Teraz napawam się słodkim zapachem blondyna, którego tak mi
brakowało. Czuję się bezpieczna i pierwszy raz od bardzo dawna spokojnie
zasypiam. A sen? Wspomnienie dnia naszego poznania.
+Trochę spieprzony. Angela przez 2 i 3 ma chwilę słabości, ale w 4 wróci z bojowym nastrojem. Nie chcę wam za dużo zdradzać. Chyba tylko tyle, że Horan wyleci z hukiem ;D 3 będzie chyba dłuższy od 2 bo zawiera dużo ważnych elementów i nie mam serca przerwać w innym momencie. Mam nadzieję, że nie spodziewaliście się takiego obrotu sprawy... Ogólnie mam nadzieję, że opowiadanie nie jest przewidywalne!
+Trochę spieprzony. Angela przez 2 i 3 ma chwilę słabości, ale w 4 wróci z bojowym nastrojem. Nie chcę wam za dużo zdradzać. Chyba tylko tyle, że Horan wyleci z hukiem ;D 3 będzie chyba dłuższy od 2 bo zawiera dużo ważnych elementów i nie mam serca przerwać w innym momencie. Mam nadzieję, że nie spodziewaliście się takiego obrotu sprawy... Ogólnie mam nadzieję, że opowiadanie nie jest przewidywalne!
Jezu cudny aaaa jaram się jak nie wiem co ;D Harry się wkurzy na bank ojjj już nie mogę się doczekać ;D www.diall-love-4ever.blogspot.com
OdpowiedzUsuńLubie.lubie lubie too ! :p
OdpowiedzUsuńhmm...troszku mi szkoda nialla bo chciał ją przecież "chronić" i wgl on jest taki słodki...weź wstaw już kolejny ^^ mam nadzieję,że Angie zmieni się na lepszą na taką jak była,ale to od cb zależy xDD ogólnie jak zawsze świetny ;pp
OdpowiedzUsuńŚWIETNIE PISZESZ :D TU @kostka22 OBIECAŁAM, ŻE JAK BĘDĄ NA LAPKU TO SKOMENTUJĘ :D Więc - rozdział świeny <33 Opowiadanie NIE jest przewidywalne xd Ogólnie to wolę gdy Angela ma bardziej ,zuyy' charakter :D Jest hmm ciekawiej :D Czekam na next'a <33
OdpowiedzUsuńhohoho... Podoba mi się ^_^ Ja chcę następny :) Życzę weny xx
OdpowiedzUsuńnoooo zaje*** uwielbiam *.*
OdpowiedzUsuńi like it i like it *.* pisz szybko następny ^,^
OdpowiedzUsuńSuper to , chyba jako jedyny chłopak to czytam ale podoba mi się
OdpowiedzUsuńaaaa super ciekawe jak to sie dalej potoczy ^^
OdpowiedzUsuń