sobota, 19 stycznia 2013

Nowy Czas - 1

NUDNY. + ZACZYNAMI JAKBY NOWĄ KSIĘGĘ. xd

Od... Mojej... Śmierci? Tak, chyba można to tak nazwać, ponieważ przez pewien czas byłam martwa. No więc. Od mojej śmierci minął dokładnie tydzień i 3 dni. Obudziłam się po tygodniu wypoczęta. Nic nie bolało, nie było blizn. Mimo to, musiałam zostać na te cholerne 3 dni. Wrócił tata. Dużo z nim rozmawiałam. Głównie o tym, że już nic na mnie zagraża. JESTEŚMY BEZPIECZNI. Rozmawiałam też z nim o mamie. Sam nie wie, gdzie ona teraz jest. Stwierdzili, że... W ten sposób nikt nie będzie próbował ją zabić. Nie mogłam wiedzieć, moja reakcja musiała być w 100% prawdziwa.
Pakuję swoje rzeczy. Trochę przybita. Czuję, że coś w moim życiu się skończyło, ale coś nowego zaczyna. Muszę ją odnaleźć. Patrzę w lustro pierwszy raz od przebudzenia, i lekko się dziwię. Nie ma czarnych soczewek. Moje oczy znów mają kolor płynnej, mlecznej czekolady. Choć nie to najbardziej mnie szokuje. Moje włosy znów są blond, złote. Czeszę je. Pierwszy raz od dawna nie robię makijażu. Moja jasna cera jest zupełnie czysta i jakby... Mniej zmęczona. Ubieram na siebie jasne rurki, białe converse i szarą, luźną koszulkę, a na nią biało-niebieską bejsbolówkę. Siadam na pościelonym, białym łóżku i czekam. W torbie wszystko jest już naszykowane. W pomieszczeniu oprócz łóżka znajdują się 2 pary drzwi. Wszystko jest idealnie białe i oświetlone, co... Z lekka mnie przeraża. Słyszę, że drzwi się otwierają, więc odwracam się w ich stronę. Pierwszy raz od tego czasu widzę Niall'a. Uśmiecha się i wręcz rzuca na mnie, mocno mnie tuląc.
-Tak się o ciebie bałem... A oni nic nie chcieli mnie powiedzieć. - Szepcze mi do ucha. Odsuwam go na odległość wyciągniętej ręki i lekko się krzywię.
-Jak widzisz, jestem cała.- Odpowiadam, unikając jego spojrzenia. Już podjęłam decyzję i nie zamierzam jej zmieniać.
-Zmienili cię. Przywrócili moją starą Angie.- Śmieje się, na co ja się jeszcze bardziej krzywię. Nie chcę wracać do starych czasów. Moje życie chwilowo mnie przerasta... Najbardziej przytłacza mnie myśl, że Isabel żyje. Moja matka nie spłonęła.
-Niestety.- Mówię i cicho wzdycham. - Dziś wracasz do domu. - Silę się na uśmiech. Chłopak obraca moją twarz ku sobie tak, że muszę spojrzeć mu w oczy.
-Jesteśmy bezpieczni?- Pyta, nawet nie próbując ukryć radości.
-Tak. Ale będziesz jeszcze bezpieczniejszy.- Szepczę.
-Przy tobie, zawsze.- Chce mnie pocałować, ale odwracam głowę.
-Nie, Niall. Wracasz do przyjaciół. Koniec tej naszej „miłości”.- Akcentuję ostatnie słowo z obrzydzeniem. W jego oczach widzę łzy.
-Przecież... Mówiłaś, że mnie kochasz.- Szepcze i odsuwa się ode mnie. Wycofuje tyłem, aż trafia na ścianę.
-Kłamałam.- Odpowiadam obojętnie, patrząc wzrok. Dla niego będzie tak lepiej. Będzie bezpieczniejszy. Staram się przekonać samą siebie, ale słabo mi idzie. Horan płacze. Po jego policzkach płyną strumienie łez.
-Dlaczego?- Pyta cichym, drżącym głosem. Wzruszam ramionami.
-Taki impuls. Nie chciałam, żebyś umarł. Nie chciałam mieć cię na sumieniu.- Mówię spokojnie. W moim sercu coś pęka. Sama mam ochotę się rozpłakać. Oddycham głęboko i w końcu na niego patrzę. Stoi tam i lekko się trzęsie. Wyciera twarz, ale to nic nie daje. Nasze spojrzenia się krzyżują. W jego oczach widzę ból. Jest go tak dużo... Podchodzi do mnie i składa na moich ustach delikatny pocałunek. Stoję niewzruszona, gdy on wychodzi. Zatrzymuje się na chwilę w progu, odwraca i mówi :
-Wolałbym już śmierć od tego.- Znika za białymi drzwiami. Opadam na łóżko i chowam twarz w dłonie. Czuję się pusta. Już brakuje mi jego ciepła, dotyku, czułości i pocałunków. Dla niego będzie tak lepiej. Powtarzam sobie raz za razem.
-Gotowa?- Rozpoznaję głos ojca, więc podnoszę się i biorę rzeczy.
-Zawsze.- Odpowiadam i wychodzimy.

***

-Mamo? - Pyta blondynka w pustą przestrzeń. Z salonu słychać śmiechy. Rozbiera się i kieruję w stronę pomieszczenia. Przekracza próg i doznaje szoku.
-Twój chłopak jest naprawdę fajny.- Mówi matka. Nastolatka cała się czerwieni i patrzy na blondyna, który słodko się do niej uśmiecha, choć na jego twarzy widać też lekkie zakłopotanie.
-Mamo! Niall nie jest moim chłopakiem. To przyjaciel.- Mówi gniewnie.
-Dlaczego? Jest wspaniały! Powinniście być razem.- Dziewczyna zakrywa oczy a chłopak się śmieje. Ich relacje od dawna są bardziej skomplikowane.
-To... Może ja już pójdę.- Mówi błękitnooki. Wstaje i kieruje się do wyjścia, a blondynka go odprowadza.
-Pamiętaj, zawsze będę na ciebie czekał.- Szepcze jej do ucha, a następnie wychodzi. Dziewczyna stoi tak i myśli. A co by było, gdyby spróbowali?

-Super. Tato, gdzie jest reszta moich rzeczy! - Krzyczę na cały apartament choć wiem, że mój ojciec znajduje się w innym. Tupię nogą ze zirytowania. Nie dość, że musieliśmy wyprowadzić się z domu, to jeszcze prawie nic nie mam. Tata wchodzi do mojego mieszkania i podaje mi kartę kredytową.
-Jest twoja. Kasy jest wystarczająco dużo, jak na twoje potrzeby.- Zabieram rzecz i wytykam mu język, a następnie wychodzę. Kieruję się w stronę najbliższego centrum. Ludzie na ulicy dziwnie na mnie patrzą. Ciekawe czy rozpoznają byłą dziewczynę Harry'ego Styles'a? Choć... Świat w ogóle wie, że nie jesteśmy razem? Śmieję się pod nosem i wyciągam telefon.
-Hej.- Słyszę roześmiany głos loczka.
-Miałbyś lub mielibyście ochotę się spotkać? Choć chyba blondynek po ostatnim ma mnie dość.- Uśmiecham się sama do siebie, choć w środku strasznie mnie to boli.
-Mogę przyjść. Tylko ja na pewno z Lou, bo odkąd zerwał z El... Ale to ci opowiem, jak się spotkamy. No i weźmiemy Niall'a, bo chłopaki pojechali do dziewczyn, a głupio by go było zostawić samego.- Tłumaczy Hazza. Wzdycham lekko.
-Jasne, okej. Będę czekać w centrum. Jakoś się znajdziemy.- Nie czekając na reakcję od razu się rozłączam.
Będąc już w ogromnym budynku, wchodzę do kilku pierwszych sklepów. Kupuję parę bluzek i spodni. Już to widzę... Ja i zakupu? Przesrane. Zatrzymuję się przy jakimś barze z sokami. Kupuję i wypijam jeden.
-Hej, Angie!- Mówi uradowany Harry. Witam się z nim i z lekko przybitym Louis'em, ale kompletnie olewam blondyna, co nie uchodzi ich uwadze.
-Szczerze myślałem, że już się pogodziliście.- Szepcze mi do ucha Hazza. Ja tylko się śmieję.
-Nigdy nie odpuszczam tak łatwo. Poza tym... Chłopak zbyt wiele wymagał. - Tłumaczę z uśmiechem. Harry obejmuje mnie w pasie i odprowadza kawałek, zostawiając chłopców samych.
-Louis zerwał z Eleanor bo... Uh... Jesteś tolerancyjna? - Marszczę brwi.
-W jakim sensie?- Pytam równie cicho, jak mówi Harry.
-Lou i ja jesteśmy razem.- Odpowiada. Zamykam oczy. Nigdy się nad czymś takim nie zastanawiałam. Głównie dlatego, że nie wierzę w związki i miłość.
-Nie mam z tym żadnego problemu.- Odpowiadam.
-Bo widzisz... Ty nadal oficjalnie jesteś moją dziewczyną, ale...
-Spoko. Możemy Oficjalnie zerwać- Śmieję się, ale Hazz kręci przecząco głową.
-Nie chcemy, żeby wszyscy się o nas dowiedzieli... Wiem, głupio to brzmi... Udawałabyś moją dziewczynę?- Pyta i spuszcza wzrok. Zaczynam się śmiać.
-A Louis nie będzie zazdrosny?- Odpowiadam pytaniem, gdy udaje mi się opanować śmiech.
-Nie będziemy robić nic nieprzyzwoitego.- Mruczy mi do ucha i przejeżdża palcem po dolnej wardze.
-Spoko, nie ma sprawy. Znaczy że co jakiś czas muszę się z tobą spotkać i gdzieś wyjść?
-Trzymać za rękę, przytulać i czasem całować.- Wracamy do chłopaków i Harry od razu oznajmia Louis'owi, że się zgodziłam. Chłopak mnie przytula i się uśmiecha. A Niall? Jest trochę bardziej przybity niż na początku. Klepię go po ramieniu.
Później idziemy na zakupy. Jestem cała obładowana tak, że chłopaki muszą pomagać mi nieść. Ja idę do sklepu, a oni zostają przed. Musi to śmiesznie wyglądać. Proponują mi nocowanie u siebie, ale najpierw odwieźć rzeczy. Gdy oni zanoszą je do mojego apartamentu, ja idę do mieszkania taty.
-Mogę dziś spać u mojego udawanego chłopaka?- Pytam. Tata dziwnie na mnie patrzy.
-Jak chcesz. Tylko na bycie dziadkiem chcę jeszcze trochę poczekać, okej?- Rzucam w niego poduszką.
-Mówię przecież, że jest udawany! - Idę do siebie i biorę najpotrzebniejsze rzeczy, a następnie schodzę do chłopaków. Jak się okazuje są wszyscy i żaden nie wie, że Lou i Harry są razem. Ciekawe dlaczego to urywają. Witam się ze wszystkimi. Później oglądamy jakiś film i gadamy. Ja oczywiście jestem cały czas obok Styles'a, co z lekka mnie irytuje. Nigdy nie udawałam, że z kimś jestem. Chyba, że... Zauważam, że Niall gdzieś się zmył. Wychodzę na taras i siadam na schodkach. Potrzebuję chwili odpoczynku. Zastanowić się nad swoim życiem. Ostatnio... Wszystko tak się zmieniło. Nie potrafię znów normalnie żyć. Nie mogę tak po porostu o tym zapomnieć. Chciałabym... Żeby to wszystko było tylko głupim snem. Patrzę w ciemną przestrzeń. Jesteś. Gdzieś tam, daleko, ale jesteś. Znajdę cię... Pocieram twarz dłońmi. Dopiero teraz zauważam, że z moich oczu popłynęły łzy. Idę trawnikiem. Po ciemku, coraz dalej. Otwieram małą furkę i wchodzę. Mniejsza część ogrodu, z małą altanką. Pali się na niej tylko jedno światełko, ale ono wystarcza, bym dostrzegła postać. Siadam obok niego na drewnianej podłodze. Nawet nie patrzę w jego stronę, żeby wiedzieć, że płakał.
-Ty też...- Szepcze, a ja lekko przytakuję. Niall obejmuje mnie ramieniem, a ja wtulam się w jego bok.
-Muszę ją znaleźć. - Mówię cicho. Horan ściska mnie jeszcze mocniej.
-Dlaczego osoby, które kochamy odchodzą ?- Pyta, jakby sam siebie. Wiem, o co mu chodzi. O Isabel i o mnie. Napawam się jego zapachem i ciepłem. Mimo krótkiego czasu, podczas którego się nie widzieliśmy, ja... Chyba tęskniłam, choć trudno mi to przyznać przed samą sobą. Nie mogę znów narażać go na takie niebezpieczeństwo. Żyć w ciągłej obawie, że coś mu się stanie. Ciągły pośpiech i strach... Nie chcę tego. Nie mogę narażać go na takie życie, bo... Jakie on miałby ze mną życie? Nie wiadomo, czy wytrzymalibyśmy gdzieś tydzień. A jeśli mielibyśmy dziecko? Znów musiałabym się bać o to, czy przeżyje. Może zostawiłabym je, jak Isabel mnie?
-O czym myślisz?- Pyta cicho. Zamykam oczy.
-O tym, że nie ma dla mnie przyszłości. Że będę żyć w ciągłym strachu, że stracę tych, których kocham... - Odpowiadam szeptem. Chcę odpocząć. Chcę, by było jak dawniej. Nie martwić się o to, czy przeżyję kolejną noc.
-Dlatego odpychasz mnie...- Mówi zdziwionym tonem.- Ale mnie kochasz.
-Nie, Niall. Kiedyś kochałam, ale teraz nie kocham.- To kłamstwo kosztuje mnie najwięcej. Ja nawet sama nie wiem, czy go kocham.
-Chociaż... Chociaż powiedz mi, czy mi wybaczyłaś...- Prosi cicho. Otwieram oczy i odsuwam się od niego. Tonę w jego błękitnych tęczówkach, które wydają się świecić w tej ciemności.
-Wybaczyłam, ale teraz to ty mnie znienawidzisz.- Mówię, wstając. Blondyn także wstaje i przyciąga mnie ku sobie tak, że nie dzieli nas nawet centymetr. Składa delikatny pocałunek na moich wargach.
-Nie potrafiłbym, nawet, gdybym pragnął tego całym sercem. A moje serce nie pragnie bardziej niczego, niż ciebie.
-Po prostu o mnie zapomnij.- Odwracam się na pięcie i chcę odejść, ale on mi nie pozwala.
-Zostaw mnie.- Warczę. - Nie rozumiesz, że cię nie kocham? Wolę cię nienawidzić.- Nie wytrzymuję i uderzam go w twarz. Chcę go zniechęcić. Łapie się za, zapewne, czerwony policzek.
-Nie rozumiem cię! - Krzyczy. Zaciskam oczy.
-Nie jestem w stanie ciągle cię bronić.- Odpowiadam cicho. Horan zaczyna mną trząść, ale ja nadal jestem niewzruszona.
-Pozwól nam chociaż spróbować.
-To tak, jakbyś mnie prosił, żebym pozwoliła ci umrzeć. Ty mi pozwoliłeś?- Chłopak spuszcza wzrok. Wiem, że tego nie zrobił. Gdyby tak było, już dawno bym nie żyła, a on... Byłby bezpieczny. Nic by mu nie zagrażało.
-Umieram każdego dnia, czekając na ciebie.- Odpowiada szeptem. Teraz mnie szokuje. Staję jak wryta, choć miałam odejść.
-Tak będzie lepiej.- Wracam do domu. Nie, nie do domu chłopaków. Do swojego mieszkania.


+ Przepraszam. Chodzi o to, że rozstanie miało być... Bardziej chamskie, ale... Ja tak uwielbiam Niallerka że nie mogę być dla niego aż tak zła :D Choć... Następnym razem postaram się bardziej. No więc. Następne rozdziały tak, jak ten, będą nudne. Ona będzie tam próbowała znaleźć mame i wgl... Czyli nudy na pudy. Nie zdziwię się, jak przestaniecie to czytać ._.  

8 komentarzy:

  1. Jaki nudny fantastyczny jest www.diall-love-4ever.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie jest nudny, świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja szczerze mówiąc wolę te niby "nudne" rozdziały niż te z akcjami i strzelaninami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. OMNIOMNNIOMNIOMNIOMNIOMNJOOMNIOMNIOM... Jest akcja, miłość no po prostu jest świetnie :) Przepraszam, że nie weszłam wcześniej ale od rana dodatkowe zajęcia xd Ach ech i wgl Larry *___* Życzę weny i czekam na następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nikt nie przestanie czytać ,co ty tu piszesz xD jest świetny jak zawsze hipnotyzująco wciągający i kolejne pewnie też takie bd ; ))))) + chciałam napisać jeszcze,że jak się tak czyta o ubraniu Angie to mhm wydają się super ciuszki i niezły styl ;D Pozdro ^^ KatyK_LouT

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozstanie... W końcu do niego doszło. I chociaż z całego serduszka darzę sympatią Naillera w każdym opowiadaniu, które czytam, bo odbieram go jako ciepłego, czułego, niewinnego chłopczyka, to jednak miałam nadzieję, że tak się też stanie. Są emocje, są chwile wzruszenia, kiedy robi się na sercu ciepło. Czuję również, że gdy nadejdzie czas kończenia tej historii, to uszczęśliwisz tę parę blondasów i dasz im się cieszyć sobą. Czekam na wyjaśnienia, co z Isabel.

    xx
    @oliwiapyrc

    OdpowiedzUsuń
  7. no wiesz? jak możesz tak myśleć ja bym przestała czytać?? proszę cię
    ! to świetna historia i wgl biedny nialler taki sam ;C ale jest świetne*.* xx Agatha

    OdpowiedzUsuń