Od... Mojej... Śmierci? Tak, chyba
można to tak nazwać, ponieważ przez pewien czas byłam martwa. No
więc. Od mojej śmierci minął dokładnie tydzień i 3 dni.
Obudziłam się po tygodniu wypoczęta. Nic nie bolało, nie było
blizn. Mimo to, musiałam zostać na te cholerne 3 dni. Wrócił
tata. Dużo z nim rozmawiałam. Głównie o tym, że już nic na mnie
zagraża. JESTEŚMY BEZPIECZNI. Rozmawiałam też z nim o mamie. Sam
nie wie, gdzie ona teraz jest. Stwierdzili, że... W ten sposób nikt
nie będzie próbował ją zabić. Nie mogłam wiedzieć, moja
reakcja musiała być w 100% prawdziwa.
Pakuję swoje rzeczy. Trochę przybita.
Czuję, że coś w moim życiu się skończyło, ale coś nowego
zaczyna. Muszę ją odnaleźć. Patrzę w lustro pierwszy raz od
przebudzenia, i lekko się dziwię. Nie ma czarnych soczewek. Moje
oczy znów mają kolor płynnej, mlecznej czekolady. Choć nie to
najbardziej mnie szokuje. Moje włosy znów są blond, złote. Czeszę
je. Pierwszy raz od dawna nie robię makijażu. Moja jasna cera jest
zupełnie czysta i jakby... Mniej zmęczona. Ubieram na siebie jasne
rurki, białe converse i szarą, luźną koszulkę, a na nią
biało-niebieską bejsbolówkę. Siadam na pościelonym, białym
łóżku i czekam. W torbie wszystko jest już naszykowane. W
pomieszczeniu oprócz łóżka znajdują się 2 pary drzwi. Wszystko
jest idealnie białe i oświetlone, co... Z lekka mnie przeraża.
Słyszę, że drzwi się otwierają, więc odwracam się w ich
stronę. Pierwszy raz od tego czasu widzę Niall'a. Uśmiecha się i
wręcz rzuca na mnie, mocno mnie tuląc.
-Tak się o ciebie bałem... A oni nic
nie chcieli mnie powiedzieć. - Szepcze mi do ucha. Odsuwam go na
odległość wyciągniętej ręki i lekko się krzywię.
-Jak widzisz, jestem cała.-
Odpowiadam, unikając jego spojrzenia. Już podjęłam decyzję i nie
zamierzam jej zmieniać.
-Zmienili cię. Przywrócili moją
starą Angie.- Śmieje się, na co ja się jeszcze bardziej krzywię.
Nie chcę wracać do starych czasów. Moje życie chwilowo mnie
przerasta... Najbardziej przytłacza mnie myśl, że Isabel żyje.
Moja matka nie spłonęła.
-Niestety.- Mówię i cicho wzdycham. -
Dziś wracasz do domu. - Silę się na uśmiech. Chłopak obraca moją
twarz ku sobie tak, że muszę spojrzeć mu w oczy.
-Jesteśmy bezpieczni?- Pyta, nawet nie
próbując ukryć radości.
-Tak. Ale będziesz jeszcze
bezpieczniejszy.- Szepczę.
-Przy tobie, zawsze.- Chce mnie
pocałować, ale odwracam głowę.
-Nie, Niall. Wracasz do przyjaciół.
Koniec tej naszej „miłości”.- Akcentuję ostatnie słowo z
obrzydzeniem. W jego oczach widzę łzy.
-Przecież... Mówiłaś, że mnie
kochasz.- Szepcze i odsuwa się ode mnie. Wycofuje tyłem, aż trafia
na ścianę.
-Kłamałam.- Odpowiadam obojętnie,
patrząc wzrok. Dla niego będzie tak lepiej. Będzie
bezpieczniejszy. Staram się
przekonać samą siebie, ale słabo mi idzie. Horan płacze. Po jego
policzkach płyną strumienie łez.
-Dlaczego?-
Pyta cichym, drżącym głosem. Wzruszam ramionami.
-Taki
impuls. Nie chciałam, żebyś umarł. Nie chciałam mieć cię na
sumieniu.- Mówię spokojnie. W moim sercu coś pęka. Sama mam
ochotę się rozpłakać. Oddycham głęboko i w końcu na niego
patrzę. Stoi tam i lekko się trzęsie. Wyciera twarz, ale to nic
nie daje. Nasze spojrzenia się krzyżują. W jego oczach widzę ból.
Jest go tak dużo... Podchodzi do mnie i składa na moich ustach
delikatny pocałunek. Stoję niewzruszona, gdy on wychodzi.
Zatrzymuje się na chwilę w progu, odwraca i mówi :
-Wolałbym
już śmierć od tego.- Znika za białymi drzwiami. Opadam na łóżko
i chowam twarz w dłonie. Czuję się pusta. Już brakuje mi jego
ciepła, dotyku, czułości i pocałunków. Dla niego
będzie tak lepiej. Powtarzam
sobie raz za razem.
-Gotowa?-
Rozpoznaję głos ojca, więc podnoszę się i biorę rzeczy.
-Zawsze.-
Odpowiadam i wychodzimy.
***
***
-Mamo? - Pyta blondynka w pustą
przestrzeń. Z salonu słychać śmiechy. Rozbiera się i kieruję w
stronę pomieszczenia. Przekracza próg i doznaje szoku.
-Twój chłopak jest naprawdę
fajny.- Mówi matka. Nastolatka cała się czerwieni i patrzy na
blondyna, który słodko się do niej uśmiecha, choć na jego twarzy
widać też lekkie zakłopotanie.
-Mamo! Niall nie jest moim
chłopakiem. To przyjaciel.- Mówi gniewnie.
-Dlaczego? Jest wspaniały!
Powinniście być razem.- Dziewczyna zakrywa oczy a chłopak się
śmieje. Ich relacje od dawna są bardziej skomplikowane.
-To... Może ja już pójdę.- Mówi
błękitnooki. Wstaje i kieruje się do wyjścia, a blondynka go
odprowadza.
-Pamiętaj, zawsze będę na ciebie
czekał.- Szepcze jej do ucha, a następnie wychodzi. Dziewczyna stoi
tak i myśli. A co by było, gdyby spróbowali?
-Super. Tato, gdzie
jest reszta moich rzeczy! - Krzyczę na cały apartament choć wiem,
że mój ojciec znajduje się w innym. Tupię nogą ze zirytowania.
Nie dość, że musieliśmy wyprowadzić się z domu, to jeszcze
prawie nic nie mam. Tata wchodzi do mojego mieszkania i podaje mi
kartę kredytową.
-Jest twoja. Kasy
jest wystarczająco dużo, jak na twoje potrzeby.- Zabieram rzecz i
wytykam mu język, a następnie wychodzę. Kieruję się w stronę
najbliższego centrum. Ludzie na ulicy dziwnie na mnie patrzą.
Ciekawe czy rozpoznają byłą dziewczynę Harry'ego Styles'a?
Choć... Świat w ogóle wie, że nie jesteśmy razem? Śmieję się
pod nosem i wyciągam telefon.
-Hej.- Słyszę
roześmiany głos loczka.
-Miałbyś lub
mielibyście ochotę się spotkać? Choć chyba blondynek po ostatnim
ma mnie dość.- Uśmiecham się sama do siebie, choć w środku
strasznie mnie to boli.
-Mogę przyjść.
Tylko ja na pewno z Lou, bo odkąd zerwał z El... Ale to ci opowiem,
jak się spotkamy. No i weźmiemy Niall'a, bo chłopaki pojechali do
dziewczyn, a głupio by go było zostawić samego.- Tłumaczy Hazza.
Wzdycham lekko.
-Jasne, okej. Będę
czekać w centrum. Jakoś się znajdziemy.- Nie czekając na reakcję
od razu się rozłączam.
Będąc już w
ogromnym budynku, wchodzę do kilku pierwszych sklepów. Kupuję parę
bluzek i spodni. Już to widzę... Ja i zakupu? Przesrane. Zatrzymuję
się przy jakimś barze z sokami. Kupuję i wypijam jeden.
-Hej, Angie!- Mówi
uradowany Harry. Witam się z nim i z lekko przybitym Louis'em, ale
kompletnie olewam blondyna, co nie uchodzi ich uwadze.
-Szczerze myślałem,
że już się pogodziliście.- Szepcze mi do ucha Hazza. Ja tylko się
śmieję.
-Nigdy nie
odpuszczam tak łatwo. Poza tym... Chłopak zbyt wiele wymagał. -
Tłumaczę z uśmiechem. Harry obejmuje mnie w pasie i odprowadza
kawałek, zostawiając chłopców samych.
-Louis zerwał z
Eleanor bo... Uh... Jesteś tolerancyjna? - Marszczę brwi.
-W jakim sensie?-
Pytam równie cicho, jak mówi Harry.
-Lou i ja jesteśmy
razem.- Odpowiada. Zamykam oczy. Nigdy się nad czymś takim nie
zastanawiałam. Głównie dlatego, że nie wierzę w związki i
miłość.
-Nie mam z tym
żadnego problemu.- Odpowiadam.
-Bo widzisz... Ty
nadal oficjalnie jesteś moją dziewczyną, ale...
-Spoko. Możemy
Oficjalnie zerwać- Śmieję się, ale Hazz kręci przecząco głową.
-Nie chcemy, żeby
wszyscy się o nas dowiedzieli... Wiem, głupio to brzmi...
Udawałabyś moją dziewczynę?- Pyta i spuszcza wzrok. Zaczynam się
śmiać.
-A Louis nie będzie
zazdrosny?- Odpowiadam pytaniem, gdy udaje mi się opanować śmiech.
-Nie będziemy
robić nic nieprzyzwoitego.- Mruczy mi do ucha i przejeżdża palcem
po dolnej wardze.
-Spoko, nie ma
sprawy. Znaczy że co jakiś czas muszę się z tobą spotkać i
gdzieś wyjść?
-Trzymać za rękę,
przytulać i czasem całować.- Wracamy do chłopaków i Harry od
razu oznajmia Louis'owi, że się zgodziłam. Chłopak mnie przytula
i się uśmiecha. A Niall? Jest trochę bardziej przybity niż na
początku. Klepię go po ramieniu.
Później idziemy
na zakupy. Jestem cała obładowana tak, że chłopaki muszą pomagać
mi nieść. Ja idę do sklepu, a oni zostają przed. Musi to
śmiesznie wyglądać. Proponują mi nocowanie u siebie, ale najpierw
odwieźć rzeczy. Gdy oni zanoszą je do mojego apartamentu, ja idę
do mieszkania taty.
-Mogę dziś spać
u mojego udawanego chłopaka?- Pytam. Tata dziwnie na mnie patrzy.
-Jak chcesz. Tylko
na bycie dziadkiem chcę jeszcze trochę poczekać, okej?- Rzucam w
niego poduszką.
-Mówię przecież,
że jest udawany! - Idę do siebie i biorę najpotrzebniejsze rzeczy,
a następnie schodzę do chłopaków. Jak się okazuje są wszyscy i
żaden nie wie, że Lou i Harry są razem. Ciekawe dlaczego to
urywają. Witam się ze wszystkimi. Później oglądamy jakiś film i
gadamy. Ja oczywiście jestem cały czas obok Styles'a, co z lekka
mnie irytuje. Nigdy nie udawałam, że z kimś jestem. Chyba, że...
Zauważam, że Niall gdzieś się zmył. Wychodzę na taras i siadam
na schodkach. Potrzebuję chwili odpoczynku. Zastanowić się nad
swoim życiem. Ostatnio... Wszystko tak się zmieniło. Nie potrafię
znów normalnie żyć. Nie mogę tak po porostu o tym zapomnieć.
Chciałabym... Żeby to wszystko było tylko głupim snem. Patrzę w
ciemną przestrzeń. Jesteś. Gdzieś tam, daleko, ale jesteś.
Znajdę cię... Pocieram twarz dłońmi. Dopiero teraz zauważam,
że z moich oczu popłynęły łzy. Idę trawnikiem. Po ciemku, coraz
dalej. Otwieram małą furkę i wchodzę. Mniejsza część ogrodu, z
małą altanką. Pali się na niej tylko jedno światełko, ale ono
wystarcza, bym dostrzegła postać. Siadam obok niego na drewnianej
podłodze. Nawet nie patrzę w jego stronę, żeby wiedzieć, że
płakał.
-Ty też...-
Szepcze, a ja lekko przytakuję. Niall obejmuje mnie ramieniem, a ja
wtulam się w jego bok.
-Muszę ją
znaleźć. - Mówię cicho. Horan ściska mnie jeszcze mocniej.
-Dlaczego
osoby, które kochamy odchodzą ?- Pyta, jakby sam siebie. Wiem, o co
mu chodzi. O Isabel i o mnie. Napawam się jego zapachem i ciepłem.
Mimo krótkiego czasu, podczas którego się nie widzieliśmy, ja...
Chyba tęskniłam, choć trudno mi to przyznać przed samą sobą.
Nie mogę znów narażać go na takie niebezpieczeństwo. Żyć w
ciągłej obawie, że coś mu się stanie. Ciągły pośpiech i
strach... Nie chcę tego. Nie mogę narażać go na takie życie,
bo... Jakie on miałby ze mną życie? Nie wiadomo, czy
wytrzymalibyśmy gdzieś tydzień. A jeśli mielibyśmy dziecko? Znów
musiałabym się bać o to, czy przeżyje. Może zostawiłabym je,
jak Isabel mnie?
-O czym
myślisz?- Pyta cicho. Zamykam oczy.
-O tym,
że nie ma dla mnie przyszłości. Że będę żyć w ciągłym
strachu, że stracę tych, których kocham... - Odpowiadam szeptem.
Chcę odpocząć. Chcę, by było jak dawniej. Nie martwić się o
to, czy przeżyję kolejną noc.
-Dlatego
odpychasz mnie...- Mówi zdziwionym tonem.- Ale mnie kochasz.
-Nie,
Niall. Kiedyś kochałam, ale teraz nie kocham.- To kłamstwo
kosztuje mnie najwięcej. Ja nawet sama nie wiem, czy go kocham.
-Chociaż...
Chociaż powiedz mi, czy mi wybaczyłaś...- Prosi cicho. Otwieram
oczy i odsuwam się od niego. Tonę w jego błękitnych tęczówkach,
które wydają się świecić w tej ciemności.
-Wybaczyłam,
ale teraz to ty mnie znienawidzisz.- Mówię, wstając. Blondyn także
wstaje i przyciąga mnie ku sobie tak, że nie dzieli nas nawet
centymetr. Składa delikatny pocałunek na moich wargach.
-Nie
potrafiłbym, nawet, gdybym pragnął tego całym sercem. A moje
serce nie pragnie bardziej niczego, niż ciebie.
-Po
prostu o mnie zapomnij.- Odwracam się na pięcie i chcę odejść,
ale on mi nie pozwala.
-Zostaw
mnie.- Warczę. - Nie rozumiesz, że cię nie kocham? Wolę cię
nienawidzić.- Nie wytrzymuję i uderzam go w twarz. Chcę go
zniechęcić. Łapie się za, zapewne, czerwony policzek.
-Nie
rozumiem cię! - Krzyczy. Zaciskam oczy.
-Nie
jestem w stanie ciągle cię bronić.- Odpowiadam cicho. Horan
zaczyna mną trząść, ale ja nadal jestem niewzruszona.
-Pozwól
nam chociaż spróbować.
-To tak,
jakbyś mnie prosił, żebym pozwoliła ci umrzeć. Ty mi
pozwoliłeś?- Chłopak spuszcza wzrok. Wiem, że tego nie zrobił.
Gdyby tak było, już dawno bym nie żyła, a on... Byłby
bezpieczny. Nic by mu nie zagrażało.
-Umieram
każdego dnia, czekając na ciebie.- Odpowiada szeptem. Teraz mnie
szokuje. Staję jak wryta, choć miałam odejść.
-Tak
będzie lepiej.- Wracam do domu. Nie, nie do domu chłopaków. Do
swojego mieszkania.
+
Przepraszam. Chodzi o to, że rozstanie miało być... Bardziej
chamskie, ale... Ja tak uwielbiam Niallerka że nie mogę być dla
niego aż tak zła :D Choć... Następnym razem postaram się
bardziej. No więc. Następne rozdziały tak, jak ten, będą nudne.
Ona będzie tam próbowała znaleźć mame i wgl... Czyli nudy na
pudy. Nie zdziwię się, jak przestaniecie to czytać ._.
Jaki nudny fantastyczny jest www.diall-love-4ever.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam to ♥
OdpowiedzUsuńWcale nie jest nudny, świetny ;D
OdpowiedzUsuńja szczerze mówiąc wolę te niby "nudne" rozdziały niż te z akcjami i strzelaninami :)
OdpowiedzUsuńOMNIOMNNIOMNIOMNIOMNIOMNJOOMNIOMNIOM... Jest akcja, miłość no po prostu jest świetnie :) Przepraszam, że nie weszłam wcześniej ale od rana dodatkowe zajęcia xd Ach ech i wgl Larry *___* Życzę weny i czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuńNikt nie przestanie czytać ,co ty tu piszesz xD jest świetny jak zawsze hipnotyzująco wciągający i kolejne pewnie też takie bd ; ))))) + chciałam napisać jeszcze,że jak się tak czyta o ubraniu Angie to mhm wydają się super ciuszki i niezły styl ;D Pozdro ^^ KatyK_LouT
OdpowiedzUsuńRozstanie... W końcu do niego doszło. I chociaż z całego serduszka darzę sympatią Naillera w każdym opowiadaniu, które czytam, bo odbieram go jako ciepłego, czułego, niewinnego chłopczyka, to jednak miałam nadzieję, że tak się też stanie. Są emocje, są chwile wzruszenia, kiedy robi się na sercu ciepło. Czuję również, że gdy nadejdzie czas kończenia tej historii, to uszczęśliwisz tę parę blondasów i dasz im się cieszyć sobą. Czekam na wyjaśnienia, co z Isabel.
OdpowiedzUsuńxx
@oliwiapyrc
no wiesz? jak możesz tak myśleć ja bym przestała czytać?? proszę cię
OdpowiedzUsuń! to świetna historia i wgl biedny nialler taki sam ;C ale jest świetne*.* xx Agatha