Szczerze powiedziawszy, miałam nadzieję, że po powrocie
położę się do łóżka i prześpię cały tydzień. Nie miałam ani grama ochoty
gdziekolwiek się ruszać. Nie chciało mi się jeść, cały czas spałam. Myślałam
tylko o mamie. Jak zacząć jej szukać? Nie miałam bladego pojęcia, chociaż na
początek. W mojej głowie panowała pustka, tym bardziej, że ojciec nie zamierzał
mi pomóc. Dlaczego ? Stwierdził, że gdy będziemy wystarczająco bezpieczni sama wróci.
Co chyba znaczy, że nie jesteśmy bezpieczni, prawda?
Pierwszą myślą, jaka wpadła mi do głowy był komputer taty.
Tylko... Nie wiedziałam nawet, czy takowy teraz ma, a jeśli tak, to gdzie jest.
Poza tym, pozostawała jeszcze kwestia tego, że oprócz obserwacji domu i
komunikowania z jego oddziałem, nie potrafiłam nic. Było tam wiele różnorodnych
programów, które (chociaż na moim laptopie też dużo miałam) były dla mnie
zwyczajnie niezrozumiałe. Kiedyś spróbowałam któryś włączyć, ale pokazały mi
się tylko niekończące ciągi cyfr, przez co zrezygnowałam z jakiejkolwiek próby
zrozumienia. Z matmy to ja dobra nie byłam.
Zdawałam sobie sprawę, że mogą być to szyfry i kody, ale
nijak nie potrafiłam ich rozszyfrować.
Siadam na łóżku, ponieważ pewien nieznośny dźwięk nie daje mi
spokojnie leżeć. Czuję ogarniającą mnie złość. Czy zbyt wiele wymagam, chcąc
ciszy wieczorem, w środku tygodnia? Wychodzę spod ciepłej kołdry i kieruję się
w stronę drzwi. Dźwięk, który tak mi dokuczał, to swego rodzaju... Skrobanie ?
Tak, to chyba odpowiednie słowo.
Otwieram drzwi, mocno przyciągając je do siebie, a do domu
wpada Niall. Patrzę na niego zdziwiona i lekko zła.
-Co to robisz?- Pytam, zamykając za chłopakiem drzwi. Nie
odpowiada mi, tylko od razu kieruje się do salonu. Siada na kanapie i podciąga
kolana pod brodę. Widzę, że z trudem hamuje emocje.
-Hej, Niall, co się stało?- Pytam, siadając obok i delikatnie
głaszcząc jego głowę. Chłopak mruczy coś niezrozumiałego, ale nie podnosi
głowy. Chyba płacze, a ja nie mam bladego pojęcia, jak się zachować. Mam
powiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Skąd niby mam wiedzieć, że będzie.
Jeszcze później się na mnie obrazi i... STOP Angie, opanuj myśli. Przecież go
nie kocham. Bo nie kocham, prawda? Przytulam go, a on się nie opiera. Jego duszący
zapach lekko drażni moje nozdrza, ale... Mimo tego cieszę się, że znów mam obok
siebie innego człowieka.
-Na pewno nic takiego się nie stało...- Szepczę mu do ucha.
To pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy.
-Stało się!- Krzyczy i wstaje. Niedługo nie wytrzymam i nie
będę już taka miła. Tak źle i tak nie dobrze.
-A więc co się stało takiego, że płaczesz?- Pytam obojętnie.
Patrzy na mnie ze złością, a na jego policzkach widać stróżki łez.
-Nie szukaj Isabel, wtedy się stanie.- Mówi i odwraca się.
Chwytam go za nadgarstek i zdecydowanym ruchem odwracam, przyciągając ku sobie.
Gdy nasze twarze dzielą tylko milimetry, a my patrzymy sobie w oczy,
postanawiam się odezwać.
-Co się stanie i dlaczego mam nie szukać Isabel?- Szepczę.
Blondyn nerwowo przełyka ślinę.
-Wpadłem dziś na mężczyznę. Powiedział, że masz jej nie
szukać bo postara się, abyśmy oboje zniknęli. - Odpowiada, również szeptem.
Opiera się czołem o moje czoło.
-Boisz się?
-Tak.- Spuszcza wzrok i odsuwa ode mnie. Patrzę na niego
zmieszana.
-Spokojnie, nic się nie stanie. Tata powiedział, że już nic
nam nie grozi.- Uśmiecham się delikatnie, chwytając jego dłoń. Chcę w pewien
sposób dać mu do zrozumienia, że nic się nie stanie.
-Angie...- Z jego ust wyrywa się cichy jęk. Zastanawiam
się... Jak na niego działam.
-Słucham?- Przygryzam dolną wargę i przysuwam się bliżej.
Przecież nic złego nie robię, prawda?
-Nie rób tak.- Widzę, że jego policzki przybierają
ciemniejszy kolor czerwieni. Uśmiecham się i stykam się ciałem z nim.
-Dlaczego? - Przejeżdżam kciukiem po jego rumianym policzku.
Na chwilę zamyka oczy.
-Bo skoro ty możesz to, to ja mogę to.- Szepcze i mnie
całuje. Mówiłam już, że zawsze wychodzi na moje?
Odwzajemniam
pocałunek, jeden za drugim.
-Czekaj.- Szepczę mu prosto w usta, a on unosi brwi.- Nie tu.
-Więc choć.- Chwyta moją dłoń i prowadzi ku wyjściu.
***
***
Siedzę ubrana na skraju łóżka. Dopiero teraz dociera do mnie,
co takiego się stało. Wykorzystałam go, jak zwykłą zabawkę... Spoglądam na
słodko śpiącego Niall'a. Na jego twarzy maluje się błogi uśmiech. Świetnie,
teraz mam wyrzuty sumienia. Przykładam wargi do jego czoła i lekko je
muskam. Wstaję, a następnie wychodzę, nawet się nie oglądając. Dobra,
podobało mi się, przyznaję, ale... Nie powinnam.
Szybko dojechałam do domu. Biorę dużą torbę i pakuję do niej
trochę ubrań, portfel, telefon... Najważniejsze rzeczy. Naciągam czarne rurki i
tego samego koloru buty na koturnach.
Trzeba się jakoś prezentować, prawda? Zakładam luźny T-shirt i skórzaną kurtkę.
Wchodzę do apartamentu taty, który ogląda telewizję.
-Gdzie byłaś?- Pyta i uśmiecha się. Wytykam mu język.
-Zbywałam Niall'a, a co?- Po części prawda, ale nie do końca.
-No więc... Widzę, że masz interes. O co chodzi?
-Muszę wyjechać i odpocząć. Gdyby Niall pytał, pojechałam
szukać mamy.- Odpowiadam cicho.
-Myślisz, że uwierzy ? - Mój ojciec unosi brwi, a ja tylko
się uśmiecham.
-Oczywiście, że tak.
-A gdzie się udasz?- Nie daje za wygraną.
-Gdzieś, gdzie odpocznę. Jeszcze nie wiem.- Mówię i nie
czekając na reakcję wychodzę z apartamentu.
Taksówką dojeżdżam na lotnisko, a tam kupuję bilet do
Irlandii. Cała droga mija mi bardzo szybko. Jadę do naszego rodzinnego
miasteczka, a tam kwateruję się w hotelu.
Chodzę powoli po mieście i wspominam stare czasy. Kto wie,
kogo tu spotkam? Wyciągam telefon z kieszeni i, nie patrząc na wyświetlacz,
naciskam zieloną słuchawkę.
-Halo?- Mówię głośno.
-Angie? Gdzie jesteś?- Wzdycham.
-Niall, nie panikuj... To mało istotne, gdzie teraz jestem.
Pewnie i tak dowiesz się z mediów, ale za kilka dni wylatuję, więc nie masz co
tu lecieć. Poza tym, Harry mówił, że macie teraz wywiady i sesje, więc...-
Tłumaczę spokojnie.
-Dlaczego wyjechałaś?- Pyta cicho. Przystaję i zamykam oczy.
-Szukać Isabel.
-Ale Angie... On mówił...- Jęczy do słuchawki, niestety ja mu
przerywam.
-W dupie mam co mówił jakiś koleś napotkany na ulicy! Będę
jej szukać i znajdę ją, za cenę życia i śmierci.- Nie czekając na reakcję
rozłączam się i wyłączam telefon.
Będąc w kawiarni, powoli sączę pyszną Latte. Patrzę za okno i
krzywię się, na deszczową pogodę. Zapada zmrok, a ja nie mam bladego pojęcia,
co robić. Nie mam ochoty wracać do hotelu, a... Zaraz, zaraz. Wiem, gdzie
pójdę.
Odwracam się, gdy zauważam, że jakiś paparazzi robi mi
zdjęcie. I wtedy, jakby na zawołanie, do kawiarni wchodzi Josh. Pośpiesznie
wychodzę z pomieszczenia i kieruję się do dzielnicy, w której kiedyś
mieszkałam. Osmalony dom stoi tam, gdzie zawsze. Jest tylko jedna różnica. Dość
duży, betonowy mur, a ja mam szpilki. Wzdycham i dokładnie okrążam całą budowlę.
Nie ma żadnej luki...
-Myśl Angie, myśl...- Mówię na głos, nerwowo tupiąc o
jezdnię. Mam mało czasu, a każdy mój ruch jest śledzony. Dlaczego nie zburzyli
tego domu? Mama lub tata kazali go zostawić, to pewne. Więc skoro jest, to
znaczy, że musi tam być wskazówka. Ale... Ten dom, w Londynie. Taki sam, z
kartką... Nie potrafię tego zrozumieć. Szybko wracam do hotelu. Zakładam lekko
zniszczone spodnie od dresu, luźną bluzę i sportowe buty. Biegnę do starego
domu. Na szczęście miejsca te, nie znajdują się w dużej odległości. Wspinam się
po murze, który jednak ma ponad 2,5m.
Trawa jest pożółkła, farba odchodzi od ścian, a błoto jest
wszędzie. 2 okna są wybite... Wchodzę
dwoma schodkami i zdecydowanym ruchem pcham spróchniałe, drewniane drzwi. Ich
kolor już nawet nie przypomina tej cudownej, odprężającej zieleni. Wchodzę do
środka i uważnie przyglądam się sypiącej podłodze, osmolonym ścianom i popiele.
Widać, że dawno tu nikt nie był. Idę powoli i staram się lekko stąpać.
Rozglądam się po salonie i kuchni, ale kieruję się ku schodom.
Sama nie jestem pewna, czego tak dokładnie tu szukam. Wchodzę jedną stopą na pierwszy schodek, a następnie drugą. Niestety, nie jest na tyle wytrzymały, więc zarywa się, a ja z impetem lecę w tył.
Sama nie jestem pewna, czego tak dokładnie tu szukam. Wchodzę jedną stopą na pierwszy schodek, a następnie drugą. Niestety, nie jest na tyle wytrzymały, więc zarywa się, a ja z impetem lecę w tył.
Podłoga także nie wytrzymuje tak silnego uderzenia, więc
zarywa się, a ja z głośnym krzykiem ląduję na betonowej podłodze w piwnicy.
Chrupot kości jest prawie niesłyszalny, ze względu na mój pisk bólu.
-O nie. Nie, nie, nie, nie, nie! - Z moich oczu płyną stróżki
łez. Nie mogę tego powstrzymać, ból rozdziera moją nogę od środka. Nie potrafię
tego opisać. Wstaję, podtrzymując się starymi, metalowymi półkami. Ledwo
dochodzę do drzwi i z całej siły je pcham, ale są zamknięte. Siadam na podłodze
i zanoszę się szlochem.
Złamana noga i zamknięte drzwi? Świetnie. Po prostu cudowny
dzień.
+ Przepraszam, ale nie potrafię pisać takich scen. Rozdział wyszedł krótki i beznadziejny... Nie proszę nawet o komentarze, ale jeśli takowe się pojawią... Przyjmę każdą krytykę, jak mężczyzna! Przepraszam. Ten brak weny mnie dobija... Pytania? - Zakładka pytania. Serdecznie zapraszam :)
+ Przepraszam, ale nie potrafię pisać takich scen. Rozdział wyszedł krótki i beznadziejny... Nie proszę nawet o komentarze, ale jeśli takowe się pojawią... Przyjmę każdą krytykę, jak mężczyzna! Przepraszam. Ten brak weny mnie dobija... Pytania? - Zakładka pytania. Serdecznie zapraszam :)
JESZCZE PYTASZ! XD OCZYWIŚCIE, ŻE TAK :D A rozdział świetny ♥
OdpowiedzUsuńAle głupie pytanie oczywiście, że tak !!!!! A rozdział jak zawsze świetny i niech ta Angie się w końcu określi bo wejdę do tego opowiadania i jej walnę ;p www.diall-love-4ever.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTAK, TAK, TAK! TRZY RAZY TAK PRZECHODZISZ DALEJ ! *.* Chce seks, chce SEEEEEEKS! :> *.* Nie mam nic innego do powiedzwenia o tym rozdziale oprucz: WoooooooooooooooooooooooooooooooooooooooW *.*
OdpowiedzUsuńoczywiście, że tak :) czekam na to od dawna :D ogólnie rozdział bardzo fajny :)
OdpowiedzUsuńja nie mogę ale zboczuchy powyżej xDD nie no rozdział super ;p nialler płakał ;c pisz nastepny i tak ma być ta scena(też jestem zboczuch xDD) xx Agatha
OdpowiedzUsuńhahah no niech bd tym lepiej bo bardziej ciekawszy ;D^^;D wiec czekam na to cudo ;P <33 KatyK_LouT
OdpowiedzUsuńtak tak tak tak tak XD
OdpowiedzUsuńdruga część bardzo dobra :) czekam na rozwój akcji
OdpowiedzUsuńDruga część świetna, ale czekałam na tę scenę. :c :D
OdpowiedzUsuńno właśnie bardzo fajnie to ogarnęłaś na spokojnie mi się ten sposób podoba ,i co dalej ? ;D czekam ^^ KatyK_LouT
OdpowiedzUsuń...miało się nie podobać ? pfff to się pomyliłaś :) Mnie się bardzo podoba aw aw :D życzę weny xx
OdpowiedzUsuń