piątek, 4 stycznia 2013

Ponad Życie - 1


-Dobra, a teraz muszę do toalety. - Mówię do Maggie, mojej najlepszej przyjaciółki. Oddzielam się od niej i ruszam zatłoczonym korytarzem, aż docieram do drzwi. Otwieram je i teraz znajduję się w długim, pustym korytarzu. Nie chciałam przyjść na ten głupi koncert, ale czego nie robi się dla przyjaciół? One Direction to nie moje klimaty. Niall nie dotrzymuje obietnic. Skąd mam wiedzieć, czy nie jest fałszywy? Naciskam na każdą klamkę, ale jak do tej pory, każde pomieszczenie jest zamknięte. Docieram do drzwi na końcu korytarza i zdecydowanym ruchem je otwieram. Trochę się dziwię, że są otwarte, ale bardziej szokuje mnie to, co widzę w środku. Pięciu chłopaków, którzy przed chwilą byli na scenie.
-Fanka?- Pyta Niall i unosi brwi. Staję w dziwny sposób.
-Nie, kretynie. Siku mi się chce.- Warczę, a on się czerwieni. Reszta się śmieje.
-Skorzystaj z naszej.- Mówi chłopak z lokami. Szybkim krokiem wchodzę do toalety i załatwiam potrzebę. Myję i suszę ręce, a następnie wychodzę z tego małego pomieszczenia. 5 par oczu zaciekle się we mnie wpatruje. Krzywię się.
-Eee... Mam podziękować?- Pytam niezbyt przyjemnym tonem. Loczek podchodzi do mnie, ale zachowuje bezpieczną odległość.
-Tak. Najlepiej przy kawie.- Uśmiecha się, a w jego policzkach dostrzegam dołeczki. Ledwo się powstrzymuję przed wyśmianiem go. Tak, na mnie nie działa jego „urok”. Niestety, ale nie lubię ich, ze względu na tego farbowanego pajaca imieniem Niall.
-Nie, dzięki. Nie skorzystam.- Odpowiadam pewnie i kieruję się ku wyjściu, ale on zastawia mi drogę. Przykłada mi usta do ucha i szepcze :
-Nie daj się prosić. Oni mówili, że się nie zgodzisz. Pomóż mi.- Delikatnie go od siebie odsuwam.
-Kiedy?- Pytam, wymuszając uśmiech. Pewnie wyglądam, jak jakaś krzywa małpa.
-Dziś? Daj mi swój numer, na pewno zadzwonię.
-Tsa.. Jak twoje obietnice są takie, jak tego blondasa to jakoś tego nie widzę.- Nie zdążam ugryźć się w język i mówię to, co przyszło mi do głowy. Wszyscy patrzą na mnie zszokowani. Ja tylko przewracam oczami.
-Tak w ogóle, Angela. Dla przyjaciół Angie.- Dokładnie akcentuję to słowo. Wyciągam rękę,  a on mocno ją ściska.
-Harry.- Zerkam ukradkiem na Horan'a, który gapi się we mnie z otwartą buzią.
-An...Angie?- Jąka się. Wzdycham.- Boże, ja... Tak się zmieniłaś...- Kontynuuje, ale ja go nie słucham. Chce dojść i mnie przytulić, ale ja się cofam.
-Nie dotykaj mnie! - Krzyczę. Nikt nie rozumie sytuacji.
-Angela, ale przecież...- Zaciskam oczy ze złości. Ten głos wywołuje tyle wspomnień...
-Nie obchodzi mnie, co teraz powiesz. Nie obchodzi mnie, co sądzisz o tym, że przefarbowałam włosy, noszę soczewki, czy o tym, że się zmieniłam. Mam to w dupie tak samo, jak ty w dupie miałeś mnie.- Mówię przez zaciśnięte zęby. Otwieram oczy i widzę, że reszta ma niezły ubaw.
-Tak mi przykro z powodu śmierci Isabel...- Szepcze. Nie wytrzymuję i wymierzam mu siarczysty policzek. Teraz chłopakom już nie jest do śmiechu. Niall łapie się za miejsce, w które przed chwilą uderzyłam.
-Nie waż się kiedykolwiek wspominać o mojej matce! - Krzyczę, ile tylko sił mam w płucach. Jestem tak wściekła, że mogłabym go rozgnieść. W tym momencie do pokoju wbiega mój tata. Patrzy to na mnie, to na Horan'a.
-Angie... Co znowu odwaliłaś? - Pyta i zerka na mnie z rezygnacją. Czuję, że za chwilę wybuchnę.
-Radzę wam wyjść. - Mówi do chłopaków, a oni posłusznie wykonują jego polecenie. Gdy tylko drzwi się zamykają, zaczynam krzyczeć z taką siłą, że musi mnie słyszeć cały Londyn. Kończę i rzucam pierwszą lepszą rzeczą, którą jest wazon pełen kwiatów. Kaleczę sobie przy tym palec, ale nie przejmuję się tym zbytnio. Ostatnie, co robię przed wyjściem, to kolejny krzyk. Tym razem są to słowa.
-Nienawidzę cię!- Uspokajam się. Biorę kilka głębokich wdechów i wychodzę z pomieszczenia. Niall patrzy z bólem i przerażeniem. Inni tylko z przerażeniem. Tata... Z rezygnacją. Podchodzę do Harry'ego i pierwszy raz szczerze się uśmiecham.
-To jak z tą kawą? - Chłopak lustruje mnie wzrokiem z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wie, że jeśli się nie zgodzi, przegra.
-Jasne.- Odpowiada i szeroko się uśmiecha. Zapisuję mu numer na ręce. Patrzę jeszcze raz na blondyna i posyłam mu najbardziej jadowite spojrzenie. Odchodzę dumnym krokiem, ale słyszę, że tata z nim jeszcze rozmawia, za co szczerze mam go ochotę rozszarpać. Ostatecznie dogania mnie dopiero przy samochodzie, gdzie czeka też Maggie. Dziewczyna już wie, że nie może pytać. Jak będę chciała, to jej powiem. Tylko, że za dużo tu gadania. Odwozimy najpierw moją przyjaciółkę, a później jedziemy do domu. Wchodzę pierwsza i szybko ściągam buty. Idę do salonu i czekam na tatę. Wiem, że ta rozmowa mnie nie ominie. Nienawidzę wracać do bolesnej przeszłości. Do momentów, w których zostałam odrzucona. Wymazana z życia, pamięci. Siedzę na kanapie i pocieram dłońmi moje szare, przetarte rurki. Ojciec wchodzi do salonu i uważnie mi się przygląda.
-Dlaczego?- Pyta spokojnie. Prycham.
-Dlaczego? Poważnie? Jeszcze nie wiesz?- Ledwo nad sobą panuję.
-Nie wiem, Angela. Nie mam bladego pojęcia.- Odpowiada. Pociera czoło i opiera się o szafkę.
-Zostawił mnie, ale nie to jest najgorsze. Obiecał, że nie zapomni. Dzwoniłam, pisałam. SMS-y, maile, listy. Prosiłam jego rodziców. To nic nie dało. NIGDY nie odpisał. Nie odebrał. NIC. Olał mnie. Teraz nagle mówi, że przykro mu z powodu Isabel... ISABEL, ROZUMIESZ?! Tak mogą mówić na mamę tylko przyjaciele, nie ten zdrajca! Nie ktoś, kto jest tak fałszywy jak on!- Nie wytrzymuję i wybucham płaczem. Tata od razu mnie przytula. Zawsze, gdy pytał, co u Niall'a odpowiadałam, że okej. Cały ten czas kłamałam, bo nie chciałam, żeby wszyscy wiedzieli, jak dałam się oszukać. Głupia, nastoletnia dziewczyna, zakochana w gwieździe? Sory, ale nie. Po pewnym czasie dałam sobie spokój. Ostatnia kartka, którą mu wysłałam, miała tylko 2 słowa. Kaligrafią napisane „Nienawidzę Cię”. Nie zmienię zdania. Znienawidziłam kogoś, kogo wcześniej kochałam. Przyznaję się : Kochałam go. Nie chciałam, by wyjeżdżał. Tylko... Nie myślałam, że zupełnie mnie oleje.
Uspokajam się i wycieram mokrą twarz. Tata uśmiecha się do mnie i mówi :
-Teraz już wiem, dlaczego dostał. Należało mu się.- Oboje się śmiejemy. Idę na górę, bo wiem, że muszę się wyspać. Jutro pierwszy dzień w MSC. Biorę prysznic i w piżamie wracam do łóżka. Wchodzę na Twittera. Cała 5 pajaców mnie obserwuje. Nie zamierzam dać im tej satysfakcji, więc obserwuję tylko Harry'ego. Widzę Tweeta od Niall'a do mnie. Jedno, zasrane „porozmawiajmy”, a już spam pod spodem. Odpisuję „Nie mamy o czym”. Nie dam mu za wygraną. Nie pozwolę tłumaczyć się tanimi tekstami z filmów. Nie przyjmę kwiatów, nie rzucę mu się w ramiona. Co to, to nie! Prędzej obezwładnię faceta z bronią. Zamykam laptopa i odkładam na szafkę nocną. W tym momencie dzwoni mój telefon.
-Słucham?- Mówię niezbyt przyjemnie. Wiem, że to Styles.
-To jak jutro? - Pyta.
-Kończę zmianę w Milkshake City o 15. -Odpowiadam i silę się na miły ton.
-O! To może tam? Od razu po twojej zmianie.- Mówi ochoczo.
-Okej. - Odpowiadam. Sama nie wiem, dlaczego się z nim umawiam. Może by udowodnić coś Horan'owi? Tylko co?  Sama siebie nie rozumiem.
-To do jutra. Obiecuję, spodoba ci się, Angie.- Zegna się wesoło. W tle słyszę jakiś krzyk blondyna do telefonu.
-Nienawidzę go...- Dodaję pod nosem i zaciskam powieki.- Jasne, że mi się spodoba. No chyba, że weźmiesz ze sobą Głodzille. - Mówię z przekąsem.- Do jutra, Hazz.- Rozłączam się, nie czekając na reakcję. Klaszczę w dłonie i światło gaśnie. Nie mam ochoty spać. Grzebię się w pościeli i myślę. Nie mogę mu wybaczyć. To byłoby jak zdrada przeciw samej sobie. Wspominam każdy moment z dzieciństwa. On zawsze sprawiał, że zapominałam o problemach. Teraz... On jest problemem. Paradoks. Pamiętam moment pożegnania. Pocałowałam go. Oboje tego chcieliśmy. Tylko... On już od dawna, a ja nie byłam gotowa. Na brodzie nadal mam małą bliznę. Tak śpieszyłam się, by zdążyć się pożegnać. W momencie pocałunku byłam najszczęśliwszą i najnieszczęśliwszą osobą na świecie. Rozdarta. Dziś nie mam tego problemu. Dziś wiem, że najchętniej wymazałabym te wszystkie lata, które zadały tyle bólu. Wiem, że z nim skończyłam. Nie będę o niego walczyć.


+ Rozdział beznadziejny, pisany na szybko. Dodany przed czasem, wiem, ale nie chciało mi się czekać xd Znajdują się tutaj sprzeczne elementy, takie jak " Nie będę o niego walczyć". Dlaczego? Dowiecie się później. Mam nadzieję, że w miarę się spodoba. Zaczynamy "bojowo", ale walka tutaj będzie najważniejsza. Walka o miłość, ale też życie. ;3  Pytania? http://ask.fm/HoranIsMyDrugxx
Mogę informować o najbliższych rozdziałach przez Twittera : @HoranIsMyDrugxx

17 komentarzy:

  1. Na tego bloga trafiłam przypadkiem ; p i mi się spodobał i zamierzam go czytać ; D KatyK_LouT

    OdpowiedzUsuń
  2. nie spodziewałam się tego,ale fajnie...tylko mam nadzieję,że Angie trochę się zmieni i wyjaśni sb wszystko z Horankiem to tyle ogólnie super ;pp *.* ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Omniomniom podoba mi się! *_* Chcę następnę ... xD Życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej to jest takie... inne. Jeszcze nie spotkałam opowiadania w którym to Niall byłby "tym złym". Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow , niezłe . Kiedy następny ? *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem fajny ten rozdział nawet Ci powiem, że się wkręciłam Niall zły mrrr super :) wwww.diall-love-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się, jest na prawde niezły :) Czekam na następny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny na prawdę najlepsze jakie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha dobrze mu tak niech nie daje za wygraną a co ;D Zasłużył sobie Horanek choć osobiście bardzo go lubię

    OdpowiedzUsuń
  10. suuuperrr dodaj następny!!

    OdpowiedzUsuń
  11. czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Bloga poleciła mi koleżanka i - omfg ! pisz dalej *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne , jako chłopak normalnie mi się spodobało , przez przypadek to znalazłem ale normalnie bomba haha , LUBIĘ One direction

    OdpowiedzUsuń