niedziela, 6 stycznia 2013

Ponad Życie - 3 (Akcja!)


Budzę się i najpierw wyplątuję z silnych objęć blondyna, a następnie sprawdzam godzinę. Jest wpół do 10. Idę do łazienki i biorę szybki prysznic. Schodzę na dół i robię naleśniki. Gdy chyba już usmażę tonę, przyozdabiam owocami i bitą śmietaną. Największa porcja jest dla Niall'a i dokładnie na niej piszę : Nie myśl, że Ci wybaczyłam. Uśmiecham się do siebie i naciskam guzik przy kuchence. Włącza on nieznośny dźwięk w każdym pokoju, przez co wszyscy się obudzą. Już chwilę później widzę ich niezadowolone miny w kuchni, ale po zobaczeniu śniadania się uśmiechają. Stawiam przed Horan'em jego porcję. Trochę się dziwi, ale bierze do jedzenia niemal natychmiast. Harry za to nie rusza nic ze swojego talerza i uważnie na mnie patrzy.
-A ty nie jesz?- Pyta, unosząc brwi.
-Już jadłam.- To kłamstwo akurat przychodzi mi najłatwiej.
-Kłamiesz.- Mówi Niall. Wszyscy na niego patrzą. Znów złe posunięcie, blondasku.
-Niby dlaczego tak uważasz?- Prycham.
-Bo miałaś anoreksję i nie lubiłaś jeść. To się raczej nie zmieniło. Teraz twojego taty nie będzie tydzień, więc może zjesz jedną małą kanapkę, jeśli dobrze pójdzie.- Odpowiada spokojnie. Za daleko się zapuszcza... To nie jego sprawa.
-Angie... Zjedz coś...- Prosi Liam. Zabijam Horan'a wzrokiem.
-Właśnie. Wczoraj też nic nie jadłaś.- Przyznaje Louis. Ale oni są kuźwa spostrzegawczy...
-No i co, w związku z tym? Nie jestem głodna.- Zaciskam dłonie w pięści. Jeszcze chwila, a wybuchnę. Wychodzę z kuchni i schodami schodzę do piwnicy. Zapalam światło i zaczynam bić worek treningowy. Tata kupił mi go, żebym wyładowywała złość w inny sposób, niż niszczenie sprzętu domowego. Uderzam pięściami z całej siły, aż kostki robią się czerwone. Po około 10 minutach się uspokajam i zauważam, że Niall przyglądał się całej sytuacji.
-Gdzie jest stara Angela? Pogodna dziewczyna, która nie musi wyładowywać złości na worku bokserskim?- Pyta cicho i podchodzi do mnie.
-Odeszła, razem z mamą.- Odpowiadam spokojnie. Chwilowo mnie nie irytuje. Podchodzi do mnie i mnie przytula. Tak naturalnie, jak robił to zawsze. Tak, jak mój przyjaciel, który dawno odszedł.
-Próbowałem cię znaleźć, ale nie dałem rady.- Szepcze mi do ucha. Ściskam go tak mocno, że brakuje mu powietrza. Puszczam go i idę na górę.
-To za ile ta próba?- Pytam Hazzy. On spanikowany na mnie patrzy.
-Pół godziny, a nie mamy transportu! - Krzyczy.
-Uspokój się, mam Jeepa...- Wzdycham i kręcę głową. Rzucam mu kluczyki, a on z wdzięcznością się uśmiecha.- 5 minut.- Mówię i biegnę na górę. Zakładam rurki w czarno-czerwoną kratę, czarne converse i czerwoną bokserkę. Na to czarną, skórzaną kurtkę z ćwiekami. Maluję rzęsy i zbiegam na dół, gdzie wszyscy na mnie czekają. Zayn na mój widok gwiżdże, więc Harry szybko do mnie dochodzi i przeciągle całuje.
-Nie chcę przeszkadzać, ale... Próbę mamy ! - Krzyczy wściekle Louis, na co ja się śmieję. Wsiadamy do samochodu. Styles prowadzi, a ja siedzę obok z przodu. Reszta zajmuje miejsce z tyłu i jedziemy. Kilka minut później jesteśmy na miejscu. Widzę tłum wrzeszczących fanek i mam ochotę wrócić do domu. Harry otwiera mi drzwi a następnie splata swoje palce z moimi. Nie ma to jak publiczne pokazywanie się z gwiazdą. Następnym razem założę szpilki. Cały zespół uśmiecha się i wdzięcznie macha do dziewczyn, więc ja też staram się uśmiechać. Ciekawe, co sobie teraz o mnie myśli Maggie? Choć chyba naprawdę mnie to nie obchodzi. Cmokam bruneta w policzek, żeby zaznaczyć, że teraz jest mój. Wchodzimy do budynku. Zajmuję miejsce w pierwszym rzędzie obok jakiejś brunetki, a chłopcy idą się szykować. Próba otwarta, jak się dowiedziałam.
-Fanka?- Pyta dziewczyna.
-Nie, osoba towarzysząca Harry'emu, jeśli można to tak nazwać, a ty?- Mówię od niechcenia. Brunetka się uśmiecha.
-Jestem Eleanor, dziewczyn Louis'a, a za chwilę przyjdą Danielle, czyli dziewczyna Liam'a i Perrie, czyli dziewczyna Zayn'a.- Odpowiada. Sympatyczna. Nie lubię takich.
-Angela, Angie. Jak kto woli.- Przytulam ją delikatnie. Po chwili dochodzą do nas dwie dziewczyny, z którymi także się witam. Następnie ochroniarz wpuszcza fanki i każe im zająć miejsca od 3 rzędu. Jestem VIP-em normalnie. Chłopcy wyszli na scenę. Najpierw jeden utwór i 2 pytania. Następny i znowu dwa pytania. Jakoś nie słucham, tylko... Trochę przysypiam.
-Czy szatynka jest twoją dziewczyną, Harry?- Pyta jakaś dziewczyna. Odwracam się w stronę tej około 14 letniej, małej, upierdliwej, brzydkiej mendy i piorunuję ją wzrokiem.
-Właściwie, to... Nie spytałem jej o to.- Odpowiada niepewnie.- Więc. Angie, będziesz ze mną chodzić? - Harry wbija we mnie swoje zielone tęczówki.
-A gdzie? Do sklepu po bułki?- Wszyscy się śmieją, a Hazza robi zakłopotaną minę. Idę do niego i wchodzę na scenę. Łączę nasze usta w długim i namiętnym pocałunki. Słyszę brawa, ale też jęki niezadowolenia.
-Nie za szybko?- Pytam go na ucho. On kręci przecząco głową, więc tylko się uśmiecham i wracam na miejsce. Rozsiadam się wygodnie na fotelu. Każda z dziewczyn mi gratuluje i życzy szczęścia, oraz wytrwałości. Mówią, jakie to hejty potrafią być niemiłe i upierdliwe. Dziękuję im i każdą przytulam. Skoro jestem dziewczyną Hazzy, to znaczy, że pewnie z nimi też często będę spędzać czas. Wszystkie są miłe i serdeczne. Trudno mi będzie się z nimi dogadać, ale co poradzić? Reszta próby przebiega bez zbędnych niespodzianek. Żegnam się z chłopakami i idę do samochodu, przy którym dopada mnie Niall.
-Mogę zamieszkać u ciebie?- Robię krzywą minę i patrzę na niego, jak na kosmitę.
-Dlaczego?- Pytam.
-Bo mam remont w domu i pomyślałem... No i też chciałem... No bo...- Wzdycham i wsiadam do samochodu.
-Wsiadaj kretynie.- Mówię przez otwarte okno.- Najpierw do ciebie po ciuchy? - Pytam, a on kiwa głową. Jadę pod wyznaczony adres. Czekam około 15 minut, aż w końcu wraca z wielką walizką. Jakby miał u mnie mieszkać miesiąc. Pakuje walizkę i siebie do samochodu. Całą drogę jedziemy w ciszy. Gdy jesteśmy w domu, każę zająć mu którąś sypialnię. Po kilku minutach siedzi na krześle obok mnie w kuchni.
-Wiem, że nie masz remontu. Wiem, że chcesz mnie pilnować, żebym jadła, bo nie ma taty. Nie jestem aż tak głupia.- Mówię cicho, nawet na niego nie patrząc.
-Więc na kolację Spaghetti ! - Wydziera się. Biega po kuchni i wybiera składniki.
-Wino też?- Pytam.- A i zrób więcej, Harry przychodzi.- Mówię.
-Wiem. Wino też. I przychodzi Zayn z Pezz. -Dodaje. Patrzę na niego, jak na chorego psychicznie.
-Wydawało mi się, że to mój dom.- Mówię sama do siebie i kręcę głową. Moja nienawiść jakby... Wyparowała. Może to dzięki Harry'emu? Albo dzięki temu, co Niall wczoraj powiedział. Choć może nigdy naprawdę go nie nienawidziłam? Nakrywam do stołu. Kieliszki, talerze, sztućce. Wino wsadzam do specjalnego wiaderka z lodem. Idę na górę. Zakładam czarne szpilki z ćwiekami oraz krótką, błyszczącą, czarną sukienkę. Sięga do połowy ud. Jest wiązana na szyi. Schodzę na dół, gdzie Niall pichci w najlepsze.
-Zawiążesz mi?- Pytam.
-Jasne.- Przerywa i dochodzi do mnie. Jego delikatne dłonie muskają skórę na karku, przez co przechodzi mnie dreszcz.
-Nadal to masz.- Zdumiewa się. Odwraca ku sobie naszyjnik z napisem „friends 4ever”. Lekko się rumienię. Tak, nadal mam to, co dał mi, gdy mieliśmy po 12 lat. Wyjmuje coś z kieszeni i pokazuje mi drugą połowę serca z takim samym napisem. W tym momencie mam ochotę się rozkleić. Rzucić mu w ramiona i wypłakać. Powiedzieć, jak bardzo mi go brakowało. Ale nie mogę, nie jestem taka.
-Ty też.- Uśmiecham się. Dokładnie mi się przygląda.
-Mimo to nadal mi nie wybaczyłaś, prawda?- Pyta cicho.
-Nie, Niall. To byłoby zbyt proste.- Odpowiadam. Kończy wiązać kokardkę i wraca do gotowania. Ja idę otworzyć drzwi, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Witam się z Zayn'em i Perrie, a na końcu z Harry'm. Długo i namiętnie, choć... Nie mam na to ochoty. Wręcza mi bukiet czerwonych róż, a ja wstawiam je do wazonu. Prowadzę wszystkich do kuchni, gdzie porcje czekają już na talerzach. Niall wita się z przyjaciółmi i siadamy do stołu. Panuje miła atmosfera i nawet ja nie mam ochoty na kąśliwe uwagi. Jest zabawnie i sympatycznie. Jemy i pijemy wino.
-Jeśli chcecie, możecie tu nocować.- Mówię do gości. Chwilę ich namawiam, sama dziwiąc się swoją gościnnością. Ostatecznie się zgadzają. Idziemy do salonu, gdzie oglądamy komedię romantyczną. Ja i Pezz bawimy się w najlepsze, prawie każdego bohatera obgadując. Myliłam się, może jednak ich polubię? Wrócił Niall i wraca stara Angie... To mnie przerasta. Pijemy Whisky i piwo, a później gramy w butelkę. Tylko na pytania. W końcu zakręcił Harry (nieźle wstawiony, oczywiście) i wypadło na mnie. Wzdycham i czekam, aż zada pytanie. Zastanawia się.
-Pocałuj mnie.- Mówi w końcu.
-Harry... NA PYTANIA GRAMY.- Przypominam.
-Ah, no tak! - Puka się w czoło.- Całowałaś się kiedyś z Niall'em?- Oboje z blondynem wymieniamy porozumiewawcze spojrzenia.
-Kiedyś... Jak się żegnaliśmy w Irlandii.- Nie mówię całej prawdy, ale taż nie kłamię. Po tym pytaniu kończymy zabawę i idziemy do sypialni. Harry wchodzi do mojej.
-Mogę spać z tobą, prawda?- Pyta i delikatnie mnie całuje. Kiwam głową. Chcę iść do łazienki, ale mnie zatrzymuje. Jednym zwinnym ruchem ściąga mi sukienkę i cicho gwiżdże, na widok mojej koronkowej bielizny. Wzdycham i podnoszę sukienkę z podłogi. Składam ją i kładę na krześle.
-Nie wstydzisz się? - Pyta Hazza, gdy się prostuję. No właśnie, przed chwilą byłam wypięta w jego stronę.
-Czego? W końcu jesteś moim chłopakiem. Pobędziemy razem dłużej to pewnie zobaczysz mnie bez bielizny.- Mówię z rezygnacją. Biorę piżamę i idę do łazienki. Szybki, letni prysznic. Wracam przebrana do pokoju. Styles jest tylko w bokserkach i siedzi na łóżku.
-Mogę spać nago?- Pyta. Marszczę brwi.
-Jeśli musisz... Ale najpierw się umyj. - Klaszczę, więc światło gaśnie. Po kilku minutach wraca loczek. Kładzie się koło mnie i... Boże, on naprawdę jest nagi! Czuję to, czego raczej czuć nie powinnam. Chce mi się śmiać z samej siebie. Nigdy nie byłam w związku. Zawsze wykorzystywałam chłopaka tak, że najpierw pocałunek, a później on się rozbiera i... Ja się zmywam. Wredna Angie, wiem. Nagle sobie przypominam, że nie zamknęłam drzwi. Harry już smacznie śpi, więc wyplątuję się z jego objęć. Na dole słyszę dźwięk. Pamiętam, co mówił tata. Szuflada. Ostrożnie ją otwieram i wyciągam tzw. „tajną zawartość'', jaką jest czarny, ciężki pistolet o kalibrze 40. Ma pełen magazynek. Staram się cicho odbezpieczyć broń i nawet mi się udaje. Skradam się na dół i dokładnie sprawdzam każde pomieszczenie. Wiem, że muszę być ostrożna. Wchodzę do salonu i widzę postać przy oknie. Nie daj się zaskoczyć. Przesuwam się tak, żeby nie dopadł mnie nikt od tyłu.
-Ręce do góry i w moją stronę.- Warczę. Postać obraca się, ale jest zbyt ciemno, bym widziała twarz.- Klaśnij.- Nakazuję, ale nic się nie dzieje.- Klaśnij, kurwa mać!- Krzyczę, a osoba klaszcze. Facet ma przy pasie broń i 2 granaty.
-Dziewczynka z pistoletem na kulki? Śmieszne.- Mówi grubym, zachrypniętym głosem mężczyzna. Przesuwa rękę, a ja strzelam idealnie obok jego głowy tak, by poczuł powiew naboju. Nie ma to jak tłumik.
-Jeszcze jeden ruch, a nie strzelę obok. - Mówię groźnie. W jego oczach widzę rozbawienie.
-Angela Watson. Łatwo było znaleźć córkę sławnego agenta, Morisa Watson'a.- Śmieje się. Adrenalina jest na takim poziomie, jakiego jeszcze nigdy nie doznałam. Może śnię?
-Nazwisko.- Mówię spokojnie, celując bronią dokładnie w środek jego czoła.
-Nawet jeśli mnie zabijesz, przyjdą inni. Prędzej czy później będzie po tobie.- Mówi jadowicie.
-Nazwisko do cholery! - Krzyczę. Wiem, że zaraz kogoś obudzę. Mam około minuty.
-Nie zdradzę ci tego sekretu, Angie. Może zrobią to inni, gdy przyjdą mnie pomścić.- Śmieje się. Bluźnię na całe gardło i strzelam. Bezwładne ciało natychmiast opada na podłogę, na której po chwili jest kałuża krwi. Podchodzę i zabieram zabezpieczone granaty, oraz broń. Zrobiłam to. Zabiłam człowieka.
-Angie... - Słyszę zaspany głos Niall'a.-Boże...- Patrzę na niego. Zatyka usta dłonią. Delikatnie odkładam broń obok martwego mężczyzny i biegnę zamknąć drzwi. Nikt więcej nie przyszedł, więc muszą spać.
-Niall. To nie jest... Jest. Zabiłam go, tak, ale on...- Właściwie nie wiem, czy chciał zabić nas. Choć chciał zabić mnie.
-Przyszedł po mnie... Oni wiedzą... - Mówię sama do siebie. Patrzę na spanikowanego blondyna.
-Niall! Cholera... Musisz... Musimy się pokłócić. Musisz o mnie zapomnieć. Ty, Harry, wszyscy. Muszę powiedzieć tacie... Musimy uciekać...- Znów gadam do siebie. Biegnę na górę i biorę małe urządzenie. Tata mówił, że na nagłe przypadki, gdy go nie będzie. Zbiegam na dół, gdzie Niall wpatruje się w ciało mężczyzny, siedząc na kanapie. Siadam obok niego i wciskam zieloną słuchawkę.
-Angie? Jesteś cała?- Pyta tata. Słyszę, że jest zdenerwowany. Panikuje, a to zdarza się rzadko.
-Tato... Tu przyszedł facet z bronią i... Ja go zastrzeliłam. On powiedział, że przyjdą inni. Niall koło mnie siedzi...- Wyrzucam to z siebie z prędkością światła. Cholernie się boję. Nie o siebie, ale o to, że zrobią coś Horan'owi. Nie potrzebnie przyszedł... Nie potrzebnie... Boże, nie wybaczę sobie, jeśli coś mu zrobią.
-Angie, nie panikuj. Nie dzwoń na policję. Przyjedzie oddział. Gdy pokażą szarą plakietkę ze zdjęciem mamy, wpuść ich. Posprzątają. Trzymaj się, niedługo wrócę. Pilnuj blondyna. Jeśli go widzieli, jest źle.- Mówi i rozłącza się. Patrzę w niebieskie tęczówki Niall'a. W tym momencie mam ochotę powiedzieć mu, że go kocham, że mi go brakowało. Mam ochotę się pożegnać, choć to nie koniec. Klaszczę i światło gaśnie. Zasłaniam dokładnie wszystkie rolety i uruchamiam alarm. Wracam do chłopaka i rzucam się mu w objęcia.
-Jeśli coś ci zrobią, nie wybaczę sobie.- Szlocham. Chłopak całuje mnie delikatnie w usta, choć nie powinien tego robić, ze względu na przyjaciela.
-Nic mi się nie stanie. - Zapewnia, ale ja wiem, że tego nie może mi obiecać. Muszę go chronić, za cenę własnego życia.

+W końcu nawiązuję do opisu bloga! UFF. Miało się dziać później, ale... Miałam wenę na to. Mam nadzieję, że wam spodoba się tak, jak mi. CHŁOPAKU KTÓRY TO CZYTASZ! Podaj mi swojego Twittera bądź gadu gadu, bym mogła Cię informować, jeśli chcesz. Mój Twitter : @HoranIsMyDrugxx
Wracając do rozdziału. Boże, jaram się *.* Moim zdaniem? Wyszedł zajebiście ! Następny najbliżej w przyszły piątek. Wraca tydzień, co oznacza treningi i szkołę. Dziękuję, za tyle wejść i komentarzy! Kocham was! xx 

10 komentarzy:

  1. ja normalnie też cię kocham tyle emocji w jednym rozdziale jak zwykle super wyszło^^ cóż będe musiała poczekać do piątku,ale wytrzymam ;pp xx Agatha

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulalalala świetny rozdział niech ona rzuca Hazze i do Niallera i to migiem ;D Teraz niech razem wyjadą będą się ukrywać zrobią sobie dziecko i będzie git hahahaha ;D Ale tak na serio rozdział fantastyczny bardzo mi się podoba i czekam na kolejny www.diall-love-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Faaaaaaaaaaaaaaaaaaajne *_* Tylko trochę się pogubiłam...ale i tak świiiiiietne ^^ Czekam na następny :) Życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  4. suuper czekam nn x

    OdpowiedzUsuń
  5. ale zajefajny blog na pewno będe czytać!! kiedy następny?? ;p Sue

    OdpowiedzUsuń
  6. nie no ale przeżycia super akcja jestem ciekawa co będzie dalej :D Wandzia

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze!! nie spodziewałam się tego! ale namieszałaś ^^ czekam na kolejny XO Sylvia

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział, czekam na następny xoxo.

    OdpowiedzUsuń
  9. omomom ale zarąbisty blog pisz dalej!! ;p xd klaudia

    OdpowiedzUsuń