piątek, 11 stycznia 2013

Ponad życie - 5

Zakopuję się bardziej w ciepłej pościeli. Kiedyś czułam się tu bezpiecznie, ale ostatnie wydarzenia kategorycznie wszystko zmieniły. Moje życie... Jednego dnia obróciło się o 180 stopni przez kogoś, kto wcześniej był wszystkim. Ściskam z całej siły poduszki i staram się krzyczeć w materac, aby nie było słychać. Ten stan nie opuszcza mnie po wydarzeniach w sklepie. Nie potrafię nad tym zapanować. Dlaczego obrazy jego śmierci mnie prześladują i tak bolą? Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez jego uśmiechu. Nie rozumiem, ponieważ już raz mnie zostawił. Żyłam bez niego. Zastanawia mnie, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Wolałabym, by nic nie znaczył. Jest tylko problemem. Nie powinien pojawić się w moim życiu. Ani teraz, ani nigdy wcześniej. I w dodatku mówić, że mnie kocha. Nie wierzę w miłość. Nie po tym, co zrobił. To, co wtedy do niego czułam, dla mnie było miłością. A dla niego? Chyba tylko sposobem na zabicie nudy. Dlaczego mi to powiedział? Czego oczekiwał, że odpowiem mu tym samym? Nie, nie jestem taka. Zmieniłam się, a właściwie to on mnie zmienił. Nieświadomie, ale jednak to zrobił. Zranił mnie tak dosadnie, a śmierć matki jeszcze mnie dobiła. Zniszczyła, wypaliła. Patrzę w przestrzeń i nawet nie próbuję powstrzymać łez, które swobodnie spływają po moich policzkach. Przypominam sobie czasy dzieciństwa. Gdy byłam mała i nie potrafiłam się sama rozhuśtać. On mi pomógł. Sprawił, że na twarzy małej dziewczynki pojawił się uśmiech, zastępując grymas. Nie był wredny, nie rzucał we mnie piaskiem, nie zabierał zabawek. Pomagał mi, aż sama pozwoliłam mu się nimi bawić. To był dowód mojego zaufania. Pociągam nosem i staram się pozbyć tego obrazu z mojej głowy. Wycieram twarz dłońmi, przez co teraz cała jest mokra. Okrywam się cała kołdrą, jakby miała uchronić mnie przed niebezpieczeństwem. Nie potrafię trzeźwo myśleć. Nie potrafię uspokoić oddechu. Nie mogę wcisnąć w siebie jedzenia. Nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Boję się, że znów zobaczę w nich ten sam ból. Alea powiedziała, że gdybym nie wyjęła kuli, nie zrobiła opaski uciskowej i opatrunku, wykrwawiłby się. Umarł. Pochwaliła mnie, że bez szkolenia tak świetnie się spisałam. W jej oczach widziałam coś jeszcze. Wiem, że gdybym popełniła błąd, także by umarł. Wiele ryzykowałam. Później zabrano nas do centrum. Niall nie ma nawet blizny. Wyjęto mi szkło z kilku miejsc. Nawet nie zauważyłam, że tak się pokaleczyłam. Nie było to zbyt poważne, ale jednak trochę tej krwi zeszło. Słyszę pukanie, ale nie reaguję. Nawet nie zerkam w stronę drzwi. Horan wchodzi, zapewne z jedzeniem. Zatrzymuje się.
-Płakałaś.- Szepcze. Nie zamierzam nic odpowiadać. Odkłada talerz na szafkę i siada koło mnie. Patrzę się beznamiętnie na ścianę. Delikatnie odwraca moją twarz ku swojej. W jego oczach widzę zmartwienie, ale nie ból. Ostrożnie przejeżdża kciukiem po moich policzkach. Uśmiecha się uroczo, jak mały chłopczyk. Wiem, co chce zrobić. Odtrącam jego dłoń i idę do łazienki. Zatrzaskuję drzwi, a następnie biorę prysznic. Gorący. Przymykam oczy i rozkoszuję się chwilą odprężenia. Wracam w ręczniku do pokoju. Niall leży na łóżku i patrzy w sufit. Wyjmuję z szafy za dużą, męską koszulkę, która sięga mi ud. Zakładam szybko. Bieliznę już wcześniej miałam na sobie.
-Czyja?- Pyta cicho.
-Josh'a- Odpowiadam odruchowo. Krzywię się, bo teraz dopiero zdaję sobie sprawę że nie chcę, aby o tym wiedział. Josh był moim chłopakiem. To był mój jedyny związek. Z nim pierwszy raz... No właśnie. Może to pominiemy?
-Tego... Chamskiego aroganta?- Pyta. W jego głosie czuję złość.
-Gdy wyjechałeś, zmienił się.- Mówię. Staram się zachować spokój, ale w środku już wybuchł pożar złości. To nie jego sprawa z kim się spotykałam, gdy on mnie olał. Trzeba było myśleć o tym wcześniej, a nie teraz nagle się budzić.
-Angie...- Znów zaczyna. Mam ochotę zakneblować mu buzię. Gdy ja najbardziej potrzebuję ciszy, on akurat musi mieć 1000 rzeczy do powiedzenia.
-Daj. Mi. Święty. Spokój. - Syczę przez zaciśnięte zęby. Czuję, jak jego ręce oplatają mnie w pasie a jego broda znajduje się na moim ramieniu. Wzdycham, przy okazji zaciągając się jego zapachem. Chciałabym jednak, by było jak dawniej. By był tym samym przyjacielem. Żeby nie było tego napięcia i strachu.
-Daj nam szansę.- Prosi cicho.
-Jakim nam? Nie ma nas.- Szepczę i wyplątuję się z jego objęć. Zostawiam go samego w pokoju. Dogania mnie na korytarzu i przyciska do ściany. Napiera całym swoim ciałem na moje i patrzy mi głęboko w oczy. Jego spojrzenie mnie przeszywa tak, że dostaję dreszczy. Tracę panowanie. Całuje mnie. Z każdą chwilą coraz zachłanniej i namiętniej... Jeszcze nigdy nie był tak zdecydowany i pewny. Sama siebie nie rozumiem, ale odwzajemniam to. Wplątuję rękę w jego włosy, a następnie obejmuję go nogami w biodrach. Daję się ponieść. Pierwszy raz nie walczę do końca, ustępuję. Czuję się... Jakbym w reszcie znalazła swoje miejsce w czasie i przestrzeni. Przez moment prawdziwie szczęśliwa. Wiem, że tego chcę. To pozwoli mi zapomnieć, ale...
-Kocham cię...- Szepcze, na chwilę odrywając się od moich ust. Nerwowo przełykam ślinę. Okłamię go, jeśli powiem, że ja też, ale także gdy powiem, że nie. Dziwne, prawda? Sama nie rozumiem swoich uczuć. Nie potrafię się określić.
-Ja ciebie też.- Odpowiadam najciszej, jak tylko potrafię. Znów mnie całuje. Nasze języki walczą ze sobą tak, jak ja walczę o to, by żył. Nie ustępują. Plecami odpycham się od ściany. Blondyn runie na podłogę, a ja na nim. Po domu roznosi się huk, jakby upadła szafa. Siedzę na nim i uśmiecham się zadziornie. Lubię, gdy ludzie nie wiedzą, co się zdarzy. Chichoczę i znów łączę nasze usta w pocałunku. Opieram się o podłogę rękoma. Podoba mi się to. To pożądanie, które między nami rosło za każdym razem, gdy się kłóciliśmy. Teraz wybuchamy. Oboje w swoich objęciach. Czuję wibrację w kieszeni i przerywam. Nerwowo wyjmuję małe urządzenie z kieszeni. Sygnał alarmowy.
-Niall! Znajdź plecak. Weź parę ciepłych ubrań i jedzenie. Później do piwnicy.- Mówię i podnoszę się. Wchodzę do gabinetu, gdzie włączony jest komputer. Naciskam odblaskowy klawisz, który odpowiada za usunięcie całej pamięci. Nie jesteśmy bezpieczni. Chowam komputer za półkami. Biegnę go pokoju, gdzie zakładam buty i kurtkę. Z szuflady wyciągam małe pudełeczko i wsadzam do wcześniej przygotowanej, dużej torby. Pakuję kilka swetrów i bluzek. Patrzę na zegarek. Mamy około 5 minut. Biorę telefon i drugą, większą torbę. Zbiegam na dół, czyli do piwnicy. Otwieram tajny schowek. Pakuję do torby 2 karabiny, 3 pistolety o różnych kalibrach, mnóstwo amunicji, kilka granatów i małych bomb oraz jakieś leki. Torba jest pełna, więc zamykam schowek blokadą. Patrzę na Niall'a, który wbija beznamiętne spojrzenie w stalowe drzwi. Nie jest taki głupi. Wpisuję kod, a one z brzękiem się otwierają. Wpycham go i siebie, a drzwi natychmiast się zatrzaskują.
-Ruchy!- Pcham go do przodu i wyciągam latarkę. Co jak co, ale w kanale to światła nie ma. Mokro, ciasno i … Smród. Nie ma co, erotyczne marzenie każdej pożądającej się pary. Idziemy szybkim krokiem przed siebie. Czas. Mamy go strasznie mało. Dlaczego im się udało? Co stało się z oddziałem taty? Te pytania nie dają mi spokoju. A mój tata? Od kilku dni nie miałam z nim żadnego kontaktu. Zupełnie nic.
-Dużo jedzenia?- Pytam cicho. Staram się zająć czymś swoje myśli, ale na próżno. Choć... Gdyby mój ojciec poległ, nie potrzebna byłabym im ja. Jestem pewna chociaż i tylko tego, że żyje.
-Prawie cała torba. Spakowałem tylko kilka rzeczy...- Odpowiada.
-Rozczarowany?- Śmieję się. Na jego twarzy widzę cień uśmiechu.
-No wiesz... Przeszkodzili, a tak mało brakowało do tego, o czym od dawna marzę. Plus, jesteśmy w śmierdzących ściekach, co nie jest cudownym krajobrazem.- Krzywi się, a ja zatykam usta dłonią, by się nie roześmiać. Stajemy, ponieważ przed nami jest ściana.
-Macaj.- Znów się śmieję, gdy zaczyna mnie dotykać. - Ścianę, baranie! Chcę stąd wyjść! - Teraz oboje chichoczemy, ale już po chwili szukam przycisku, który ma ukazać nam wyjście. Po chwili nie wytrzymuję i lekko kopię cegły.
-To bez sensu.- Marudzę.
-Wcale nie. Popatrz tylko.- Odsuwa się, a ja widzę mały panel. Wpisuję kod. 1,2,3. Za 7 razem się udaje i ściana osuwa się tak, że widzimy stalowe drzwi. Bez klamki, kodu. Czegokolwiek!
-Co teraz?- Pyta mnie cicho. Przyglądam się stalowej przeszkodzie. Podchodzę bliżej i jakiś zielony laser przejeżdża mi po oku. Nie wiem, co się stało, ale drzwi otwierają się, więc szybkim krokiem wchodzimy. Wszystko się zamyka. Przed nami jest teraz tylko biały korytarz ze światłami w podłodze. Dostałam instrukcje ucieczki, ale o tym nikt mi nie mówił. Widzimy laser. Tylko ten... Nie jest zielony, jest czerwony.
-Padnij!- Pcham nas oboje na podłogę w ostatniej chwili. Czuję smród spalonych włosów.
-No to jesteśmy w czarnej dupie.- Stwierdzam, gdy zauważam, że przed jak i za nami nie ma drzwi.

+No więc. Co mogę powiedzieć... Miał wyglądać zupełnie inaczej, ale... NAGŁY PRZYPŁYW WENY I WYSZŁO TO ;D Bardzo przepraszam, że długo nie dodawałam, ale... Treningi, turnieje, mecze i szkoła. Czasem mam dość... Brak czasu na odpoczynek, a piszę to w każdej wolnej chwili. Dziękuję! xx

13 komentarzy:

  1. *_* omniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomniomnoimniomnio... chcę dalej :) Podoba mi się to chyba najfajniejszy rozdział xD Życzę weny :* xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze BOSKIE *-* @irish_shamrockx

    OdpowiedzUsuń
  3. hgfuirydurhfy6k... *___* ~Wypowiedź @MatyldaB

    OdpowiedzUsuń
  4. jak zwykle świetny, czekam na drugą część :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja rowniez ;D jest super a 2 cz pewnie tak samo bd swietna ; )) KatyK_LouT

      Usuń
  5. jak zawsze świetny :) czekam na drugą część @Marta_Denis

    OdpowiedzUsuń
  6. co tu dużo mówić jak zawsze super! cieszę się,że jednak znalazłaś wene i napisałas ^^ czekam na tą kontynuacje ;* xx Agatha

    OdpowiedzUsuń
  7. Super nie ważne, że krótki ważne, ze w ogóle jest czekam na kolejny ;d www.diall-love-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww druga część najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowita fabuła. Pierwszy raz spotykam się z takim pomysłem, postacie również mnie intrygują. I ta wartka, wciągająca akcja... tak mi się miło czytało, że nawet nie wiem, kiedy się skończyło. Zdecydowanie, chcę więcej!

    @oliwiapyrc

    OdpowiedzUsuń
  10. OMNIOMNIOM! *_____________* Chcę dalej, chcę więcej niech oni się z sobą wreszcie prześpią ! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. heh teraz mogę skomentować 2 raz fuck yeah!! hehe zrobiło się gorąco ^^ zajebiście ale przerwałaś w takim momencie!! czekam na kolejny xx Agatha

    OdpowiedzUsuń